Opowiadanie inspirowane jest anime Kuroko no Basuke!

Wejść na bloga (Od 20.07.2012r.)

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Rozdział 20 - Jeden krok


Rozdział 20 – Jeden krok


            Ostatni tydzień dwa tysiące jedenastego roku spędziłem w większości czasu w ciszy i spokoju. Naturalnie pomijając te momenty, w których wykonywałem mordercze treningi Samsona. Chłopak najwyraźniej bardzo chciał, abyśmy dużo ćwiczyli. Nie sądziłem, że moglibyśmy dostać od niego taki wycisk. Z drugiej strony działał on na polecenie Cyrusa, a to oznaczało, że nasz kapitan mógł naciskać na rozszerzone ćwiczenia.
            Większość z nich wykonywałem wraz z Gabrielem. Do nadejścia Nowego Roku wpadłem do niego wraz z Leo trzy razy. Pies czuł się bardzo dobrze w towarzystwie małej Olgi. Ja w tym czasie siedziałem w pokoju jej starszego brata i przyjemnie spędzałem czas. Odkąd Gabriel wyrzucił z siebie to co zalegało w jego sercu wydawał być się bardziej uśmiechnięty i pogodny. Nawet mówił więcej, a przeważnie nasze rozmowy dotyczyły koszykówki. Żałowaliśmy, że śnieg zalegał na boisku, bo moglibyśmy pójść porzucać do kosza. Hala i najbliższe szkoły były zamknięte, a więc pozostawało nam jedynie wykonywać ćwiczenia Samsona, aby nie stracić formy.
            - Masz dużo więcej ćwiczeń niż ja – zauważył Gabriel, gdy porównał nasze rozpiski. – Dziwne.
            - Naprawdę? – musiałem stanąć na palcach, aby zobaczyć trzymane przez niego kartki. Spojrzał na mnie, uśmiechnął się dobrodusznie i opuścił dłonie. Porównałem wtedy rozpisane ćwiczenia i zmarszczyłem czoło. – Rzeczywiście…
            - Podpadłeś Samsonowi? – zaśmiał się.
            - Nie. Nie przypominam sobie niczego – odpowiedziałem, drapiąc się po głowie. – Może wie, że mam beznadziejną formę i chce to naprawić?
            - Nie masz beznadziejnej formy – warknął Gabriel. – Jakbyś miał to Cyrus nie wpuściłby cię do drużyny – wyprostował się. – Ach! Już wiem!
            - Wiesz? Co wiesz?
            - To jest zemsta – uśmiechnął się do mnie.
            - Zemsta? Możesz mówić jaśniej…?
            - Idziesz z Roksaną na studniówkę – odpowiedział. Przypatrywałem się jemu przez dłuższy czas. Zdenerwowany odwrócił wzrok. – Nie patrz tak na mnie jakbyś czegoś chciał!
            - Chcę wiedzieć co Roksana ma do mojego zestawu treningowego.
            Pokręcił głową i usiadł na swoim obracanym krześle.
            - Samson lubi Roksanę.
            - Też lubię Roksanę – odpowiedziałem.
            - Nie, nie. On ją lubi-lubi – uniósł znacząco brwi. – No… chyba, że t-ty też ją lubisz-lubisz?
            Uwielbiałem te momenty olśnienia. Naprawdę wtedy czułem się jakby ktoś zapalił światełko w mojej głowie. To było najwspanialsze uczucie pod słońcem, gdy brakujące elementy zaczynały do siebie pasować.
            - Och. Samson jest zazdrosny – stwierdziłem.
            - I to bardzo – spojrzał jeszcze raz na moją rozpiskę. – Masz trzy razy więcej ćwiczeń niż ja, a nie oszukujmy się… nie jesteś tak wytrzymały.
            - Hm – zastanowiłem się. – Chyba powinienem go przeprosić. W końcu to nie ja ją zaprosiłem, a ona mnie. Co jest trochę… dziwne. Hm – zastanowiłem się. – Poza tym Samson dał mi rozpiskę zanim Roksana mnie zaprosiła…
            - Może już coś przeczuwał? Może… Roksana coś do ciebie teges?
            Wpatrywał się we mnie uważnie, aby wychwycić jakieś emocje, ale zachowałem twarz pokerzysty.
            - Nie, nie sądzę. Nawet za dużo nie rozmawiamy.
            - Może w tym cały sekret? Jesteś taki tajemniczy, cichy, milczący i urokliwy – wymieniał, a potem sam zamrugał oczami z niedowierzaniem. Poczułem, że się rumienię. – Chyba za bardzo cię komplementowałem, co?
            - Zachowaj je dla swojej dziewczyny. – Ostatnie słowo zadrżało podejrzanie w moich ustach. Gabriel przyjrzał się mi uważnie, a potem podrapał się po głowie.
            - Taa… jest trochę tajemnicza, co?
            - Nikt jej jeszcze nie widział – skłamałem lekko. – Zaczęliśmy się zastanawiać czy po prostu nie mówisz o swojej prawej ręce.
            Brwi Gabriela drgnęły.
            - Że co?! – ryknął i wstał. Teraz musiałem unieść głowę. – Kto tak mówi?
            - Drużyna.
            - Niewdzięcznicy – warknął. – Zdobywam dla was najwięcej punktów.
            - Nic dziwnego. Z tak silną prawą ręką…
            Prychnął głośno i zbliżył się do szafy. Stał tam bez celu.
            - Droczę się tylko – uspokoiłem go. – Właściwie czemu teraz jej tutaj nie ma? Przychodzę tu już trzeci dzień i ani razu na nią nie wpadłem. Ty też nie wyglądałeś na takiego, który gdzieś się wybiera.
            Gabriel spojrzał za siebie i zbadał mnie wzrokiem. Najwidoczniej oceniał czy jestem godzien poznać tę wiedzę.
            - Jest u rodziny. Daleko – wyjaśnił. – Poza tym jesteśmy trochę… w stanie wojny.
            - To brzmi groźnie – zauważyłem. – Ostatnio, gdy byłem w stanie wojny z moją mamą, musiałem przebywać cały czas w pokoju. I dostawałem mniejsze porcje obiadu.
            Uśmiechnął się lekko.
            - To trochę bardziej skomplikowane. Nie chcę cię tym zanudzać – spojrzał za okno. – Ten mój związek to raczej umrze śmiercią naturalną…
            - Jeżeli ci zależy powinieneś walczyć.
            Zaśmiał się ponuro.
            - Sam nie wiem czy mi zależy. Kiedyś tak, a teraz…? Muszę naprawdę sporo na ten temat pomyśleć.
            - Jeżeli będziesz miał jakieś problemy to odzywaj się śmiało. Jestem do usług.
            - Czemu to robisz? – spojrzał na mnie z ciekawością, ale i lekką złością.
            - Robię co?
            - Czemu jesteś taki miły? Czemu chcesz pomagać wszystkim wkoło?
            Milczałem. Jego pytanie było ciekawe. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem.
            - Nie wiem – wzruszyłem ramionami. – Nie mam powodu. Chyba taki jestem. Nie lubię patrzeć jak ktoś się z czymś dusi i męczy. To niezdrowe.
            - Jesteś najdziwniejszym facetem jakiego spotkałem – odparł kręcąc głową.
            - W tym tkwi mój urok – przyznałem nieskromnie. Zaśmiał się, a potem spojrzeliśmy sobie w oczy. Przez cztery miesiące jego spojrzenie uległo zmianie. Pamiętam, że się go bałem już pierwszego dnia, gdy tylko się poznaliśmy. Pomógł mi wtedy wrócić do domu, a przez większość drogi wyglądał na osobę niezadowoloną z tego, że się wokół niego plączę. Dlatego wtedy nie przypuszczałem, że większość wolnych chwil moich ferii świątecznych spędzę u niego. Teraz jego spojrzenie było inne – radosne, na pewien sposób szczęśliwe. Również trochę dominujące i skupione. Mimo swojej poważnej twarzy nie wyglądał na tego samego człowieka co we wrześniu.
            Zdaliśmy sobie sprawę, że milczymy i wpatrujemy się w siebie, w tym samym momencie. Odwróciliśmy wzrok. Przełknąłem ślinę. To było coś dziwnego…
            - J-Jakie plany na Sylwestra? – zapytał.
            - Erm… idę z moją paczką do klubu, gdzieś na mieście. Nie wiem gdzie, Marek mnie zaprowadzi. A ty?
            - Ja – podrapał się po głowie. – Zostaję z Olgą. Picollo i te sprawy.
            - Picollo jest bardzo dobre – odparłem poważnie. – Uwielbiałem je.
            - Tak. Jak miałeś osiem lat.
            - Ostatnie piłem jeszcze w te wakacje.
            Zaśmiał się.
            - Poważnie?
            - To coś dziwnego? To prawie jak oranżada.
            - Hm, w sumie masz trochę racji – zgodził się ze mną.
            - Nie chciałeś nigdzie wyjść? – zapytałem. – W sensie… na Nowy Rok?
            - Nie – pokręcił głową. – W tym roku naprawdę nie mam ochoty. Wolę posiedzieć z Olgą. Koło północy wyjdziemy popatrzeć na fajerwerki.
            Uśmiechnąłem się.
            - Uwielbiam fajerwerki.
            - Ja też.
            - No dobra – spojrzałem na zegarek. – Na mnie już czas. Muszę jeszcze trochę pospacerować z Leo.
            Pokiwał głową. Z jakiegoś powodu wcale nie chciałem wychodzić, ale za oknem już robiło się ciemno. Nie chciałem wracać po nocy, tym bardziej, że coraz więcej dzieciaków rzucało petardy w biednych przechodniów. Leo źle to znosił.
            - Rozumiem. Iść z tobą?
            - Nie musisz – pokręciłem głową. – Mam swojego odważnego psa. Wiedziałeś, że Leo wywodzi się od „lew”?
            - Tak, domyśliłem się. Nie uważaj mnie za idiotę. – Obrażony odwrócił twarz. Na jego policzkach pojawiły się rumieńce.
            - Przepraszam – skinąłem głową. – Leo! – krzyknąłem. Z pokoju Olgi wystrzelił jak rakieta i wbił się w moje nogi. – Jesteś zaskakująco posłuszny…
            Szczeknął, a zaraz potem pojawiła się Olga. Miała smutną minę.
            - Już musicie iść?
            - Przepraszamy, ale tak – ruszyłem do przedpokoju. – Leo boi się petard, chyba że jest w mojej szafie. O dziwo tam się ich nie boi.
            - Skąd wiesz? – zapytał Gabriel.
            - Bo sam tam z nim siedziałem.
            Rodzeństwo wymieniło spojrzenia. Ubrałem się szybko.
            - Czy Leo nie może z nami zostać…? – spytała cicho.
            - Nie – przerwał jej szybko brat. – Dobrze wiesz, że to pies Nata. Umówiliśmy się przecież.
            - Wiem, wiem… - spojrzała smutno na podłogę. Poklepałem ją po głowie.
            - Jest… pewna szansa – zerknąłem na Gabriela. Wiedziałem, że nie przepada za psami, ale sam powiedział, że Leo to jedyny, którego trawi. – Znaczy… jeżeli chcecie mogę tu podrzucić Leo na Nowy Rok. O ile chce…?
            - Chcemy! – ryknęła Olga.
            Gabriel spojrzał na mnie, a potem na nią.
            - No nie wiem.
            - Miał zostać z rodzicami w domu, ale myślę, że może z wami będzie miał lepszą zabawę? Wyprowadzę go zanim go do was odstawię. Przyniosę też koc, karmę, miski i…
            - Spokojnie, spokojnie. – Gabriel uniósł dłonie. – Dobra. Niech będzie. Przygarniemy Leo na Nowy Rok…
            - Hura! – Dziewczynka podskoczyła z radości.
            - Ale tylko na tą jedną noc! – podkreślił surowo. – I tylko dlatego, że i tak zostajemy w domu, jasne?
            - Jak słońce! – zasalutowała przed nim.
            Skinąłem głową.
            - Przepraszam jeżeli to kłopot – wtrąciłem.
            - Przecież się zgodziłem. I przestań przepraszać – poczochrał mi włosy. Skuliłem się niezadowolony.
            - Jasne. Przepra… - zmarszczyłem czoło i odsunąłem się. – Znaczy. Do zobaczenia.
            - Pa, pa!
            - Trzymaj się, Natan – uścisnęliśmy sobie dłonie z Gabrielem. Zacząłem lubić ciepło jego ciała.

***


            Ostatniego dnia grudnia, wieczorem, już jechałem tramwajem. Odstawiłem Leo do domu Gabriela i tak jak obiecałem zniosłem koce, miski, karmę i smycz. Gabriel ochrzanił mnie za to, że tyle rzeczy ze sobą przytachałem, gdy oni sami mają połowę z nich. Jednak i tak uścisnęliśmy się, aby życzyć sobie szczęśliwego Nowego Roku.
            To działo się kilkadziesiąt minut wcześniej. Teraz w trzęsącym się wagonie, siedziałem koło Marka. Uśmiechał się szeroko i widać był podekscytowany, bo kręcił się na swoim miejscu.
            - Widzę, że się cieszysz.
            - Bardzo! – spojrzał na mnie. – Zawsze uwielbiałem Nowy Rok. A potem te fajerwerki… cudo.
            - Tak, też uwielbiam fajerwerki. W ogóle kto będzie?
            - Nooo… - zastanowił się chwilę. – Całkiem sporo znajomych ze szkoły, bo okazało się, że i bawić się tam będzie samorząd. Poza tym ty, ja, Fel, Em i Bazyli.
            - Bazyli będzie się bawić w towarzystwie samorządu?
            - Wątpię – zaśmiał się. – To duży klub. Będą mogli się spokojnie unikać. A, i drużyna będzie. Poza Gabrielem – spojrzał na mnie niepewnie.
            - Tak, wiem. Rozmawiałem z nim.
            - Naprawdę? – uśmiechnął się i przybliżył. – Kiedy?
            - A ty co, robisz przesłuchanie?
            - A wiesz, tak tylko pytam, tak tylko pytam – machnął dłonią, niczym postacie z anime. – To kiedy?
            - Ech… przychodzę do niego do domu od jakiegoś czasu – wyjaśniłem. – Leo też. Olga bardzo lubi bawić się z psem.
            - Och… - Marek opuścił ramiona. – Znaczy… znaczy, że wiesz o tym co się stało z jego rodzicami, prawda?
            Zamrugałem oczami i spojrzał na niego zdziwiony.
            - A ty skąd to wiesz?
            - Powiedział mi – odparł poważnie i zamyślił się. – Kiedyś zastałem go w szatni po treningu jak płakał. Tego dnia grał wyjątkowo agresywnie. Nawet jak na niego. Wtedy mi wszystko opowiedział i… - westchnął ciężko. – Prosił, abym nie rozpowiadał. Ale widać, tobie też zaufał. Mam nadzieję, że teraz lepiej rozumiesz jego zachowanie?
            - Tak. Wszystko zrobiło się jasne – przyznałem.
            - Cieszę się, że Gabriel znalazł sobie kolejnego przyjaciela – stwierdził z zadowoleniem. – To niezdrowe być samemu.
            Przyglądałem się mu przez chwilę, a potem spojrzałem na swoje kolana. Zastanawiałem się czy i Marek wiedział o tym, że Gabriel ma chłopaka. Byłoby jednak to zbyt ryzykowane, aby zapytać, a więc resztę drogi przejechaliśmy w milczeniu.
            Na przystanku tramwajowym czekali na nas Emilia, Felicja i Bazyli. O ile te dwie nie przyciągnęły mojej uwagi to na Bazylim zatrzymałem wzrok. Ubrany był jak zwykle w swój elegancki płaszcz zimowy, ale pod nim dostrzegłem marynarkę, spodnie od garnituru. Na wypastowanych butach zatrzymały się drobiny śniegu. Fioletowy krawat świetnie współgrał ze złotymi oczami. A te z kolei wyglądały na znużone.
            - Siemanko, wszystkim! – krzyknął wesoło Marek. – Gotowi na to, aby powitać dwa tysiące dwanaście?
            - Jasne! – odparła Felicja. Chyba rozpierała ją energia, bo przybrała waleczną pozę. – Niech nadchodzi!
            - Weźmiemy wszystko na klatę – zapewnił Bazyli.
            Ruszyliśmy do klubu. Wzięliśmy się pod ręce i szliśmy w rzędzie Bazyli, Emilia, ja, Felicja, Marek. Dziwnie się czułem, ale było mi dzięki temu ciepło. Moi przyjaciele krzyczeli do każdego napotkanego przechodnia noworoczne życzenia. Większość odpowiadała uśmiechem i również nam składała życzenia, ale byli też tacy, którzy patrzyli na nas jak na bandę dziwaków.
            W końcu dotarliśmy do wyznaczonego miejsca. Felicja wyjęła z torebki pięć zaproszeń i okazała je ochroniarzowi, który mógłby mnie zmiażdżyć dłonią. Skinął głową i nas wpuścił.
            Klub faktycznie był duży. Sufit ginął w ciemności. Podłogi świeciły na niebiesko i był to przewodni kolor całego wystroju. Gdzieniegdzie widoczne były błękitne neony przedstawiające całkiem skomplikowane i nieregularne wzory. Wielki parkiet położony był w centrum pomieszczenia i można było do niego zejść po schodach. Wszystko wyglądało trochę jak stadion piłkarski, z tym, że zamiast trybun były loże. W większości już zajęte.
            Współczułem barmanom i obiecałem sobie, że nie będę przesadzał z alkoholem.
            - Jest i nasze miejsce – oznajmiła Felicja, prowadząc nas w wężyku. Mieliśmy lożę niedaleko baru, ciut daleko od parkietu, ale to chyba dobrze i niedaleko nas siedziała drużyna koszykarska.
            - No proszę! Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek zobaczę Natana w klubie. – Dawid poklepał mnie po plecach, gdy tylko z Markiem poszliśmy się z nimi przywitać.
            - Prawdę mówiąc jestem bardziej zaskoczony tym, że widzę tu ciebie, kapitanie – wyznałem.
            Cyrus oparty o wygodną kanapę ze skrzyżowanymi rękami, uśmiechnął się delikatnie.
            - Każdemu należy się odrobina relaksu i zabawy, Natanielu. Pamiętaj o tym.
            - Och, mówisz z sensem! – krzyknął uradowany Filip.
            - Często to powtarzałem. Szkoda, że mnie nie słuchałeś – westchnął Cyrus. – Zapamiętam, abyś zrobił więcej pompek na treningu.
            - No… no ej! – krzyknął oburzony. – Wyżywasz się na mnie.
            - Bo z nas wszystkich jesteś najbardziej niedojrzały – wyjaśnił uprzejmie Cyrus. – Potrzebujesz dyscypliny.
            - Tsk! No tak, jasne! A Dawid to niby taki poważny jest?
            - Ja mam dziewczynę, co świadczy o tym, że jestem zrównoważony i na tyle poważny, aby zainteresowała się mną jakaś postać płci przeciwnej – odparł Dawid poprawiając niebieski krawat.
            - Hy! – Marek złapał go za dłonie i spojrzał mu głęboko w oczy. – Chodzisz z Lidią?!
            - Ziom, puść mnie – wyrwał swoje dłonie. – Ale tak… zaczęliśmy przed Wigilią.
            - Gratuluję – uśmiechnąłem się delikatnie.
            - Każdy kogoś ma? – jęknął Filip. – Nawet ty, kapitanie?
            Cyrus milczał i spojrzał na niego odpychająco.
            - Nie mam czasu na takie rzeczy, Filipie. Jestem człowiekiem czynu, a nie człowiekiem patrzącym na emocje.
            - Oj, dobra, ale poruchałbyś!
            Cyrus zdzielił go po głowie.
            - W tej drużynie szanujemy kobiety! Wbij to sobie do głowy! I ta drużyna co najwyżej „uprawia miłość”, a nie „rucha”!
            - Au! Au! Jasne, jasne! – westchnął. – No dobra, czuję, że będę się z wami przednio bawił – wstał od stołu. – Idę po jakiś alkohol, aby móc prowadzić z wami dalszą dyskusję.
            - Idę z tobą – oznajmił Dawid.
            - Mam nadzieję, że przestrzegacie treningów. – Cyrus spojrzał na nas uważnie.
            - Jasne, kapitanie! – zaśmiał się Marek. – Nigdy bym niczego nie zrobił, aby zaszkodzić drużynie.
            - Ja też ćwiczę.
            - Dobrze. Niedługo będzie tu Samson. Oceni was.
            Zmarszczyłem czoło. Czy to możliwe, że medyk się na mnie gniewał? Dzisiaj pojawiała się szansa, aby o tym porozmawiać.
            - Może przysiądziesz się do nas? – zaproponował Marek.
            Cyrus pokręcił głową.
            - Muszę pilnować loży. Nie chcę, aby pijane towarzystwo ukradło mi miejsce do siedzenia.
            - Siedzenia? Chyba masz zamiar potańczyć? – zdziwił się Marek. Kapitan pokręcił głową.
            - Zatańczę dopiero, gdy wygramy finał.
            - Ech, kapitanie. – Marek pokręcił głową. – Trochę luzu.
            W tym momencie wrócili Dawid z Filipem. Przysiedli się do kapitana, a więc ja i Marek wróciliśmy do swoich.
            - Już myślałem, że nie jesteśmy was godni – prychnął Bazyli.
            - Po prostu się z nimi witaliśmy. – Marek wzruszył ramionami.
            - Macie już tyle sukcesów sportowych na swoim koncie, że ktoś mógłby pomyśleć, że woda sodowa uderzyła wam do głowy – mówił Bazyli, unosząc dłoń w szlacheckim geście. – Styczeń zapowiada się gorący, co? – rzucił to pytanie patrząc na mnie.
            - Na pewno będzie wiele emocji – skinąłem głową.
            - Na pewno – zapewnił, uśmiechając się uroczo.
            - Widzę, że jest cała wasza drużyna. A gdzie Gabriel? – zapytała Emilia, obserwując stół przy którym właśnie pojawił się Samson z Lidią. Dawid pocałował ją na powitanie.
            - Nie może przyjść – odpowiedział Marek. – Nie wiem czemu.
            - Daj sobie już z nim spokój – westchnął Bazyli, bawiąc się szklanką, trzymaną w długich palcach. – Jest zajęty. Nie zmienisz tego.
            Emilia zrobiła się czerwona na twarzy. Zamrugałem oczami i patrzyłem to na jedno to na drugie.
            - Jesteś dupkiem, Bazyli – syknęła.
            - Jestem twoim przyjacielem i po przyjacielsku ci mówię, że jest zajęty. Czy ty w ogóle kiedyś z nim gadałaś? – zapytał.
            - T-Tak…
            - Przestań, Bazyli – rozkazała Felicja. – Dzisiaj mamy się dobrze bawić. A jeżeli Gabriel miałby na kogoś polecieć to na pewno na naszą piękną Złotowłosą.
            - Dzięki, Fel – udobruchana upiła trochę drinka. Przyjrzałem się jej. Czyli Emilia lubiła Gabriela? Tego nie wiedziałem.
            - A ty, Nat? – spojrzała na mnie.
            - Co ja?
            - Na kogo lecisz? Chyba możesz nam już powiedzieć, co? Znamy się już trochę – uśmiechnęła się do mnie uroczo.
            Podrapałem się po głowie i starałem się nie patrzeć w stronę Bazylego, którego złote oczy czułem na sobie.
            - Na nikogo nie lecę – odpowiedziałem cicho. – Naprawdę! – dodałem, gdy Felicja i Emilia zrobiły miny w stylu „mhm, mhm, oczywiście”. – Nie jestem tym na razie zainteresowany…
            - A ja wiem kto jest tobą zainteresowany – uśmiechnęła się Felicja.
            - Naprawdę chcecie o tym gadać…?
            - Roksana! – powiedziała, ignorując moje pytanie. – Podobno zaprosiła cię na studniówkę. To takie urocze.
            - Idziemy razem tylko dlatego, że wcześniej poprosił ją Filip. Jestem z odzysku.
            - Mhm, mhm. Oczywiście – obie pokiwały głowami i wpatrywały się we mnie, rozbawionym wzrokiem.
            - Dobry wieczór. – Przy naszym stole pojawił się Gerard wraz z Klarą. Oboje byli ubrani w eleganckie ciuchy jak większość imprezowiczów. – Nie myślałem, że przyjdziecie.
            - Okazało się, że domy Bazylego i Marka nie będą wolne – wyjaśniła Felicja. Wyglądała na zaskoczoną faktem, iż Gerard się do nas odezwał. – Dlatego jednak klub.
            - Rozumiem – skinął głową. – Ktoś przypadkiem mógłby uszkodzić twoje zegary, prawda?
            - Piwnice zamknąłbym na klucz. – Bazyli uśmiechnął się przesadnie słodko. Gerard pokiwał głową ze zrozumieniem.
            - No tak. Zawsze byłeś spryty – zgodził się. – Dobrze, życzę wam szczęśliwego Nowego Roku. Jeżeli chcecie, nie bójcie się zahaczyć o nasz stolik – wskazał dłonią kierunek, za którym udałem się wzrokiem. Flora, Aureli i Kacper już tam siedzieli i dyskutowali o czymś. – Do zobaczenia!
            - Szczęśliwego Nowego Roku – dodała Klara poważnym tonem. Prawie zapomniałem, że ona tu stoi. Wice ruszyła posłusznie za Przewodniczącym.
            - Uch – westchnęła Felicja. – Ona idzie za nim jak pies za szynką.
            - Bądź co bądź, dobrze wygląda w garniturze. Ale te jego oczy – wzdrygnęła się Emilia. – Przerażające.
            - Mówiłem wam, że są bandą pyszałków – westchnął Bazyli. – Trzymają się tylko ze sobą.
            - Mimo wszystko to miło, że nas kojarzy – zauważył Marek. – Znaczy się… ze szkoły.
            - Kojarzy nas tylko dlatego, że był w samorządzie wraz z Bazylim.
            Słuchałem ich i zastanawiałem się co powiedzieć. Bardzo wyraźnie pokazywali, że nie lubią samorządu, a ja nie potrafiłem się z nimi zgodzić. Jedynie milcząca i poważna Klara działała na mnie lekkim drżeniem ciała, a to dlatego, że wyglądała jakby była panią prezes. Jednak co do reszty… nie miałem ani jednego zarzutu. Obawiałem się jednak, że samorząd jest tylko dla mnie miły, ze względu, że jestem nowy w szkole. Co prawda minęło już kilka miesięcy, ale dalej pozostawałem najświeższym uczniem.
            Nie chcąc wdawać się w tę dyskusję, aby nie wyszło, że zdradzam idee moich przyjaciół, udałem się do baru. Zastanawiałem się właśnie co sprawiłoby najmniej kłopotu w przygotowaniu tym zalatanym barmanom, gdy ktoś mnie szturchnął.
            - Samson?
            - Och, Nat! – zaśmiał się. – Nie zauważyłem cię! Jesteś niski…
            - Tak, wiem to – skinąłem głową. Przywitaliśmy się uściskiem dłoni i zastanawiałem się czy już teraz warto rozpocząć ten temat. Roksana.
            Nikt by nam teraz nie przeszkadzał.
            - Samson…?
            - Hm? – spojrzał na mnie.
            - Chciałbym z tobą o czymś porozmawiać, o ile chcesz.
            - Jasne. W czym problem?
            - Erm… chodzi o… Roksanę.
            Samson przybrał obronny wyraz twarzy.
            - Co z nią? – zapytał powoli.
            - Czy… jesteś z jakiegoś powodu zły na to, że idę z nią na studniówkę? Bo wydaje mi się, że ona cię lubi, ty lubisz ją i nie chcę, abyś pomyślał, że coś ci kradnę.
            Medyk zamrugał oczami, a potem się zaśmiał.
            - Co? Natan! No co ty? Nie gniewam się na ciebie o nic. – Potem się zarumienił i podrapał po głowie. – Chociaż to prawda, że podoba mi się Roksana. Jest super. Ze mną też idzie na studniówkę, tydzień później. I prawdę mówiąc cieszę się, że idzie z tobą, a nie z Filipem – dodał. – Wiesz jaki jest Filip.
            - Wiem, wiem.
            - Właśnie. Także nie denerwuj się.
            - Pomyślałem, że jesteś na mnie zły bo dostałem więcej ćwiczeń do zrobienia w trakcie Świąt. Wiem, bo porównałem kartki z Gabrielem i…
            - Hę? Dostałeś więcej, bo musisz więcej nadrobić. To tyle.
            - Rozumiem.
            Samson spojrzał smutnym wzrokiem w stronę loży, gdzie siedział Cyrus.
            - Ciężko jest mi powiedzieć Roksanie co do niej czuję – wyznał. – Z Cyrusem przyjaźnię się od lat i boję się, że uzna to za zdradę, gdy zacznę umawiać się z jego młodszą siostrą…
            - Tak, Cyrus jest bardzo protekcyjny wobec niej. Ale jeżeli ma trochę oleju w głowie, a chyba obaj się zgodzimy, że ma, to nie powinien się tak wściekać. Na jego miejscu wolałbym, aby moja siostra umawiała się z moim przyjacielem, którego znam tyle lat niż z jakimś obcym, podejrzanym chłopakiem.
             - Wiem, ale gdyby nam coś nie wyszło, to byłoby dziwnie i Cyrus miałby mi za złe i…
            - Serio o tym myślisz? – zdziwiłem się. – Nawet nie zacząłeś chodzić z Roksaną.
            - Erm… no tak, racja…
            - Powinieneś się tym przejmować, kiedy się to już stanie.
            - Chłopak ma rację – poparł mnie trzeci głos. To barman uśmiechnął się do nas szeroko. – Co podać?
            Samson zarumienił się mocno, a potem obaj złożyliśmy zamówienie. Pożegnaliśmy się na schodkach i ruszyliśmy do swoich lóż. Niestety moi przyjaciele dalej mówili o samorządzie, przypominając ich coraz to groźniejsze akcje.
            Kolejne cztery godziny spędziliśmy na rozmowach dotyczącym… wszystkiego. Szkoły, studiów, matur, klasy, ogólnie ludzi, a nawet raz zahaczyliśmy o sytuację polityczną. Gdzieś w tłumie dostrzegłem Aleksandra i Szymona, którzy musieli tu przyjść razem z Lidią. Gdy siostra szła z nim porozmawiać, towarzyszył jej Dawid i bardzo uradował mnie widok, gdy Dawid i Aleks przywitali się skomplikowana kombinacją uścisków, a potem zaśmieli się głośno. Najwidoczniej znaleźli wspólny język.
            Otarłem nos i przeprosiłem moich przyjaciół. Musiałem się przejść. Przemierzając klub, obserwowałem ludzi. Samorząd uczniowski bawił się w najlepsze z wieloma uczniami z naszej szkoły. Drużyna koszykarska śmiała się z czegoś mocno, nawet sam Cyrus pokazał swoje białe zęby. Aleks i Szymon siedzieli w innej loży z nieznanymi mi osobami, ale musieli to być znajomi Aleksa z innych szkół. Zastanowiłem się ilu z nich jest gejami.
            Taaa… sam nim byłem. I prawdę mówiąc miałem tego dość. Gdybym był normalny mógłbym teraz zacząć kręcić się wokół atrakcyjnej Roksany, a wszyscy by mi kibicowali. A musiałem pozostać w cieniu i błądzić w domysłach. Aleks był gejem, ale znalazł sobie chłopaka. Bazyli był nowy i eksperymentował, nie uznając związków. Gabriel również był gejem, ale był w związku. Wszyscy moi trzej kandydaci nie odpowiadali mi w moich kryteriach. Chociaż lubiłem całą trójkę.
            Nieświadomie trafiłem znowu do holu wejściowego. Było tu o wiele ciszej, a po ochroniarzu nie było śladu. Może stał na dworze? Jeżeli tak, to mu współczuję. Spojrzałem na zegarek. Za dziesięć minut miała wybić północ.
            Podsumujmy ten rok. Całowałem się z Bernardem, złamał mi serce. Przeprowadziłem się do nowego miasta, zaczęłam uczęszczać do nowej szkoły. Dołączyłem do drużyny koszykarskiej, poznałem paczkę przyjaciół, nawiązałem przyznaje stosunki z samorządem. Widziałem o wiele więcej plusów, ale mimo wszystko dalej byłem smutny. Nie rozumiałem czemu?


(Dla przyjemności czytania polecam włączyć ten utwór)
Florence and the Machine - Shake It Out


            Wyszedłem na dwór, aby odetchnąć świeżym powietrzem. Ochroniarz skinął mi głową. Był całkiem uprzejmy. Na ulicy pojawiało się coraz więcej osób, które szły w stronę Starego Miasta. Krzyczeli, śmiali się, wiwatowali i cieszyli się. Skakali i pili. Podziwiali pierwsze, odpalone przedwcześnie fajerwerki.
            Oddaliłem się trochę od klubu i rozglądałem się po niebie. Ludzie wokół świętowali. Parę osób mnie zaczepiło życząc wszystkiego najlepszego. Składałem im również życzenia, ale byłem trochę zamyślony.
            - Nat! – usłyszałem za sobą. Obejrzałem się. Ku mnie kroczyli Marek i Felicja. – Co ty tu robisz? Za parę minut północ! Mieliśmy w klubie…!
            - Przepraszam. Chciałem się trochę przewietrzyć.
            - Natan, wszystko gra? – spytała Felicja. – Zbladłeś.
            Spojrzałem na nich. Zarówno Marek jak i Felicja byli moimi przyjaciółmi. Dobrze wiedziałem, że mogłem im zaufać, a jednak wielka gula utkwiła w moim gardle. Czego się tak bałem? Odrzucenia? Jeżeli tak… to czy to znaczyło, że miałem jednak jakieś uczucia?
            Spojrzałem w niebo.
            Może nie byłem muszlą? Może jednak miałem uczucia, ale ukryte w sobie, bo bałem się czegoś?
            - Nat. – Moje rozważania przerwał poważny głos Marka. – Jeżeli jest coś co chcesz nam powiedzieć, po prostu to powiedz.
            - Ja…
            - Jesteśmy przyjaciółmi – przypomniała Felicja i odgarnęła czarne włosy. – Nie skrzywdzimy cię.
            - To trochę trudne… i skomplikowane… M-Możemy zejść z głównej drogi?
            Skinęli głowami i znaleźliśmy się na poboczu. Mijały nas tłumy ludzi, a zegary pokazywały za cztery północ.
            - To o co chodzi?
            - Wiem, że możecie być przerażeni. Zdegustowani. Zrozumiem to, bo wiele razy słyszałem o takich przypadkach. I naprawdę jest mi z tym ciężko, czasami się duszę – przyłożyłem dłoń do serca. – Staram się o tym nie myśleć, ale jest mi ciężko. I… i przez to kim jestem wiele razy zostałem skrzywdzony, a teraz nie potrafię się otworzyć. Czuję się jakbym żył w jakiejś… jakiejś skorupie, czy coś. Boję się, że nie mam w sobie emocji… a może je mam? Jeżeli mam to nie wiem jak z nich korzystać – spojrzałem na nich. Wyglądali na bardzo smutnych. – Przepraszam. Nie chciałem was wpędzać w taki nastrój.
            - Och, Nat – westchnęła Felicja.
            - Ja… ja… jestem… - odchrząknąłem. – Jestem gejem.
            Zamknąłem oczy i czekałem na ich reakcję. Jednak słyszałem jedynie głosy mijających nas ludzi, a potem trzask otwieranej torebki. Uchyliłem jego oko i dostrzegłem, że Felicja wyjmuje portfel. Pokręciła głową, wyjęła z niego pięćdziesiąt złotych i dała Markowi. Wyprostowałem się, wytrzeszczyłem oczy i zamrugałem.
            - Masz – warknęła. – Wygrałeś.
            - Ha! Mówiłem – schował pieniądze do kieszeni.
            - Co… co?
            - Założyliśmy się o to czy jesteś gejem – wyjaśniła Felicja chowając portfel do torby. – Myślałam, że po prostu jesteś takim uroczym hetero, który będzie miał jedną jedyną, ale…
            - A ja się domyśliłem po naszej rozmowie we wrześniu. Kiedy odwiedziliśmy plac zabaw – dodał Marek. – Nie jesteśmy zdegustowani.
            - Ani źli. Ani nie mamy zamiaru się z tobą przestać przyjaźnić.
            - Jesteśmy przyjaciółmi – uśmiechnął się Marek. – Przyjaciele cię nie zostawiają!
            - Ja… - zacząłem. Przełknąłem ślinę i przyłożyłem dłoń do oczu, aby je zasłonić. – Dziękuję… to… bardzo wiele dla mnie znaczy… i…
            Zamilkłem, gdy poczułem, że mnie przytulili z dwóch stron. Ich ciepło było takie kojące i dające nadzieję na lepsze dni. Uśmiechnąłem się.
            - Nat, nie płacz! Jaki Nowy Rok, taki cały rok! Uśmiechnij się! – poprosiła Felicja.
            - Poza tym już najwyższy czas, abyś strząsnął z siebie tę skorupę przeszłości – dodał Marek. – Czas ucieka, przyszłość czeka.
            - Dziękuję wam…
            - Wiem! – krzyknęła Felicja i stanęła między nami. – Jakie jest wasze największe marzenie?
            - Hę? – zdziwiłem się.
            - Moim największym marzeniem jest zostać piosenkarką – oznajmiła Felicja. – Ale nie taką co śpiewa smutne, polskie piosenki o miłości. Chcę być gwiazdą wielkiego formatu!
            - Na pewno ci się uda! Przecież słyszałem jak śpiewasz – zaklaskał Marek. – Ja chciałbym zrobić coś, aby ten świat był lepszy. Chciałbym sprawić, aby ludzie się zmienili i byli dobrzy. Częściej się wzruszali i w ogóle. To moje marzenie.
            - Ja… ja chciałbym się zakochać. Poznać kogoś kto wyciągnąłby mnie z ciemności – spojrzałem w niebo.
            - Świetnie! To nasze noworoczne życzenia i marzenia. – Felicja wzięła nas pod ręce. – A teraz we trójkę, równo o północy zrobimy jeden krok do przodu. W stronę źródła fajerwerk. W stronę światła, bo tam leżą nasze cele i marzenia! – mówiła podekscytowana. – Obiecajmy sobie, że każde z nas zrobi w tym roku coś, aby zbliżyć się do tego światła.
            - Świetny pomysł! – pochwalił ją Marek. – Co ty na to, Nat?
            - Myślę, że… że to super pomysł.
            - Rok temu zażyczyłam sobie, aby wpadać na super pomysły – wytknęła język. – Gotowi?
            - Dziesięć… dziewięć… osiem… siedem… sześć… pięć…
            Nie wiedziałem czemu, ale poczułem, że serce zabiło mi mocniej.
            - Cztery… trzy… dwa… jeden!
            We trójkę zrobiliśmy krok do przodu, a potem w akompaniamencie strzałów fajerwerk, odgłosu wiwatów i dźwięku składanych życzeń, krzyknęliśmy:
            - Szczęśliwego Nowego Roku!
            Odetchnąłem z ulgą. Spojrzałem w rozjaśnione od fajerwerków niebo. Byłem zachwycony, bo nigdy wcześniej nie oglądałem ich takiej ilości. W powietrzu niosła się głośna muzyka.
            Jeszcze raz złożyliśmy sobie życzenia, a potem pognaliśmy pod drzwi klubu, gdzie i reszta naszych znajomych otworzyła właśnie szampana. Huk setek korków utwierdził mnie w przekonaniu, że miasto dobrze się bawi.
            - Gdzie byliście?! – krzyknęła rozbawiona Emilia. – Wszystkiego najlepszego!
            - Przejść się! – odkrzyknęła Felicja. – Szczęśliwego!
            - Wszystkiego dobrego, Natanielu! – Przy mnie pojawił się Bazyli, który podał mi lampkę szampana. – Czy wolisz „dar Boga”?
            Zaśmiałem się.
            - Wolę Nat. Dziękuję. Szczęśliwego Nowego Roku!
            Uśmiechnęliśmy się do siebie i wbrew wszystkiemu co nas dzieliło, przytuliliśmy się do siebie. Poklepaliśmy się po plecach, a potem na nas wpadł Marek krzycząc wesoło linijkę życzeń.
            - Marek! Natan! – usłyszałem wśród tłumu. To był Cyrus. – Chodźcie! Spróbujemy zadzwonić do Gabriela!
            Bazyli odprowadził nas złotymi oczami, aż nie pojawił się przy nim Gerard. Nie słyszałem o czym rozmawiali, bo w piątek zebraliśmy się nad telefonem i włączyliśmy tryb głośnomówiący.
            - Halo?
            - NAJLEPSZEGO! – ryknęliśmy do słuchawki.
            - Ha, ha! Dziękuję! – przerywało, ale dało się zrozumieć.
            - Dlaczego nie ma cię tu z nami, ja się pytam? – zarzucił mu pijany Filip.
            - Nagłe sprawy. Odbijemy to sobie jakoś…?
            - Odbijecie sobie najwyżej piłkę od parkietu – oznajmił Cyrus. – Drugiego mamy trening od osiemnastej.
            - Tak… wszystkiego najlepszego, kapitanie – rzucił Gabriel, a wszyscy się zaśmiali.
            - Ej, ej! Chodzę z Lidią! – krzyknął do słuchawki Dawid. – Miałeś rację, aby jej kupić ten naszyjnik!
            - Gabriel pomagał ci wybrać naszyjnik? – zdziwił się Filip.
            - Po prostu mi doradził. Strzał w dziesiątkę. A! I czekam na nasz one-on-one!
            - Jak tylko się spotkamy!
            - Wszystkiego dobrego, Gabriel – wtrąciłem szybko, zanim mnie przegadali.
            - O! I Natan tam jest? – zdziwił się. – Leo sprawuje się bardzo dobrze! I masz najlepsze życzenia od Olgi.
            - Dziękuję.
            - Och, och! – odezwał się Marek. – Też chcę z tobą zagrać one-on-one!
            - Jestem dziwnie oblegany. A ja chciałbym one-on-one z Natem.
            Zaśmieliśmy się wesoło.
            - Chyba po to, abyś mnie zmiażdżył…
            - Wzrost to nie wszystko – wtrącił Cyrus.
            - Wiemy! – odpowiedzieliśmy razem, a Cyrus zrobił zakłopotaną minę.
            Poczułem się bardzo dobrze będąc częścią drużyny. Popatrzyłem po wszystkich, na ich uśmiechnięte i zadowolone twarze. A potem spojrzałem jeszcze raz na telefon.
            Poczułem, że moja skorupa pęka, a to co złe zostawiłem za sobą.



KONIEC SEZONU PIERWSZEGO
________________________________________________________

            Aż mam ochotę krzyknąć „Szczęśliwego Nowego Roku”! Ale jeszcze trochę. Jak się wywiązujecie ze swoich noworocznych postanowień? 

(Ach, Autorze! Jak sprytnie ukryłeś słowo "rok" w tytule! Ty szczwany lisie!)

            Przypominam o konkursie na nazwę drużyny koszykarskiej. Więcej informacji tutaj: KONKURS.

            Jak widzicie nastąpił koniec sezonu pierwszego. Postanowiłem podzielić całe opowiadanie na dwa sezony. Kolejny będzie zawierał również około dwudziestu części. Cóż mogę powiedzieć o kolejnym sezonie? No cóż – będzie się działo. Pojawią się nowe postacie (w tym również te wymyślone przez Czytelników), wydarzy się parę rzeczy, Natan znajdzie swoją miłość, ale niestety również wydarzy się coś strasznego. Na wszystkie Wasze pytania, odpowiedź znajdziecie w kolejnych rozdziałach opowiadania „Brakujący element”.
           
            Podsumowując:
            - Sezon pierwszy zajął mi 176 stron w Wordzie.
            - Pierwsza część pojawiła się 25 czerwca jeszcze na blogu „Pierre i Raimundo”.
            - Sezon trwał łącznie 63 dni.
            - Sezon zakończył się 27 sierpnia.
            - Dotychczas w opowiadaniu pojawiło się około 40 postaci i 2 psy. 
            - Od 20 lipca na bloga wchodzono:  30953 razy
           

            I teraz Wasza kolej. Jeżeli odpowiecie na te pytania, będę Wam wdzięczny.
            1. Czy podobał Ci się sezon pierwszy?
            2. Która z postaci jest Twoją ulubioną i dlaczego?
            3. Której z postaci nie lubisz najbardziej i dlaczego?
            4. Jakie jest Twoje ulubione wydarzenie lub wydarzenia z opowiadania „Brakujący element”?
            5. Co sądzisz o samorządzie uczniowskim?
            6. Co sądzisz o drużynie koszykarskiej do której należy Natan?


Dziękuję! Jesteście wspaniałymi Czytelnikami! :)

59 komentarzy:

  1. Wzruszający rozdział. Naprawdę. Wiem, że to jeszcze nie koniec, ale czuję straszny ciężar w klatce piersiowej i mam ochotę popłakać sobie w poduszkę, choć pewnie niewiele to da.
    Uwielbiam to opowiadanie, i uwielbiam ciebie. Oficjalnie stałeś się moim ulubionym autorem i nie mogę doczekać się kolejnej notki :3
    Poza tym, zaciekawiła mnie końcówka, kiedy Nat spojrzał na telefon i "poczuł, że jego skorupa pęka". Czyżby Gabriel miał z tym coś wspólnego? Ach, i te jego jąkanie gdy Natan powiedział, że lubi Roksanę. Mam nadzieję, że nie jestem jedyną osobą, która to zauważyła i że to COŚ znaczy :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo za spostrzegawczość. Dla mnie, rzecz jasna. Euforia jako-tako minęła, więc odpowiadam:
      1. Głupio by było, gdyby się nie podobał :3
      2. Najbardziej lubię Gabriela (<3), bo... Za sam jego całokształt. Wydaje mi się, że jest najbardziej poszkodowaną postacią z tego opowiadania, a ja mam tendencję do miłowania cierpiących ludzi.
      3. Obawiam się, że takowej nie ma.
      4. Podejrzewam, że w pamięć najbardziej zapadnie mi wyznanie Natana, dlatego właśnie chyba ten moment podobał mi się najbardziej. Cieszę się, że się w końcu otworzył ( i nadal nie mogę przestać dumać nad tą końcówką, no :c).
      5. Nie mam zastrzeżeń.
      6. Chłopaki wymiatają i mam nadzieję, że w nowym roku też im się tak poszczęści. Chociaż znając Cyrusa pewnie powiedziałby że to nie szczęście, a ciężka praca zaprowadziła ich tak daleko. Cóż mogę powiedzieć, niech i tak będzie xD

      Usuń
  2. 1.Bardzo!
    2.Natan- stara się pomagać innym jak tylko może, szuka prawdziwej miłości i ma w sobie to 'coś' czego nie umiem określić ;)
    3.nie lubię Bernarda, a czemu? bo to d.u.p.e.k
    4.hmm.. no to jak Nat dołączył do drużyny, jak znalazł psa, przyjęcie świąteczne w sali szkolnej i to jak powiedział Markowi i Felicji, że jest gejem
    5.nie mam negatywnej opinii o samorządzie, uważam, że są sympatyczni
    6.drużyna jest wyśmienita i z pewnością daleko zajdą!
    czekam na sezon drugi i aż nei mogę uwierzyć że to tak szybko mija ;)
    mam nadzieję że wkrótce Gabriel się otworzy przed Natanem i opowie o chłopaku, a Nat jemu, że jest gejem ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. 1. Oczywiście :D
    2. Hym w sumie to trudne, ale dobra xD Natan - może dlatego, ze jest go w opowiadaniu najwięcej i po prostu dużo o nim wiem? Po za tym, ma parę (ze dwie, możne trzy) cechy charakteru podobne do moich.
    3. Gabriel, mimo, ze zmienił swoją twarz, to niemniej, wywarł na mnie pierwsze złe wrażenie i nie potrafię tego zmienić.
    4. Chyba to ostatnie, o tym, ze powiedział swoim przyjaciołom, iż jest gejem oraz ta jego 'przemiana' w ostatnich słowach.
    5. Przydałby się w szkołach taki surowy samorząd z realną władzą (przynajmniej nie robią za przysłowiowy 'żyrandol' :P). jeśli chodzi o yy samorządowców, to jednak wydają się w miarę ok.
    6. Za mało Cytrusa <3, więcej, więcej, więcej (no cóż, to moja druga, ulubiona postać :D)!Fajnie dobrani, nie przez schemat. Tak samo jak Kaeru, uważam, że poradzą sobie :D

    No cóż, to chyba tyle, uważam, że to jeden z lepszych rozdziałów tego opowiadania :)

    Pozdrawiam, Niepozpozorny.

    OdpowiedzUsuń
  4. 1. Czy podobał Ci się sezon pierwszy?
    Ach, no jasne. Gdyby nie podobał się to nawet bym nie dotarł do 20 rozdziału :P

    2. Która z postaci jest Twoją ulubioną i dlaczego?
    Po za Natanem? Hmmm....stanowczo Bazyli przoduje w moich sympatiach. Jest chyba najbardziej skomplikowaną osobowością w całym opowiadaniu. Nie da się go do końca rozgryźć, co mu tam siedzi na dnie serca.

    3. Której z postaci nie lubisz najbardziej i dlaczego?
    Nie ma chyba takiej. Ale są, które mi są kompletnie obojętne z racji, że są przedstawione raczej jako tło do reszty historii.

    4. Jakie jest Twoje ulubione wydarzenie lub wydarzenia z opowiadania „Brakujący element”?
    Przyznanie się Nataniela przyjaciołom, że jest gejem.

    5. Co sądzisz o samorządzie uczniowskim?
    Mam mieszane uczucia, co do niego. Dlatego, że te opaski nie dość, że mi przypominają te co Żydzi mieli w gettach (wiem dziwne skojarzenie :P)to do tego czuje się w nich tą manię wyższości. Nawet jeśli tego nie okazują naszemu bohaterowi. Przewodniczący to tak przyrósł do swojego stołka, że czuję się tak jakby był tam od zawsze. Jedynym ich plusem jest to, że organizują różne atrakcje dla uczniów.

    6. Co sądzisz o drużynie koszykarskiej do której należy Natan?
    Drużyna jak drużyna. Są w niej mniej lub bardziej wyraziste postacie, ale to normalne. Nie da się opisywać wszystkich w tych samych proporcjach. Kapitan jest chyba najlepiej opisaną postacią z całej drużyny. Czuć w nim tą charyzmę.


    Ps. Napisz czy z propozycji nazw drużyny masz już coś na oku xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, jeszcze nie mam niczego na oku. Poczekam do końca sierpnia i wtedy wybiorę ^^
      Dziękuję za odpowiedzi! :)

      Usuń
  5. 1. Bardzo bardzo. Tak bardzo ze zaraz spóźnie się do pracy.
    2. Po za Natem Gabriel można powiedzieć że oni oboje razem się otwierają na świat i mam nadzieje na siebie samych hehe ;p
    3. Wszystkich lubie bardziej lub mniej :)
    4. Nat z Bazylim w pokoju z zegarami, jak nat znalazł leo, jak nat powiedział o sobie że jest gejem i wcześniej jak przygotował świąteczne spotkanie
    5. Mam do SU obojetny stosunek, ale chce wiedziec czemu sie tak nie lubia z bazylim i paczka.
    6. Myśle że są super i wygrają oraz myslęże powinni się nazywać Siberian Giant lub Syberjscy Giganci ;p

    Romek :)

    Pozdro

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdanie "A ja bym chciał one-on-one z Natem" urocze ;p Ciekawe co Gabriel by chcial jeszcze z Natem hehehe ;p

    Romek :P

    OdpowiedzUsuń
  7. 1. Zajebisty KOCHAM go!
    2. Gabriel jest taki jak ja. ;) Rozumiem go dobrze i mamy podobne problemy...
    3. Bazylego! Wkurza mnie i cały czas wygląda jakby się bawił uczuciami Natama!
    4. ...Jest wiele! Nie opłaca mi się tutaj tego wszystkiego pisać, ale takie dwa najważniejsze to : Jak Rai poznał Pierra! I jak Leo poznał Mikołaja.^^
    5. Jezu ciary mnie przechodzą jak w opowiadaniu o nich wspominasz!
    6. Są zajebiści! ;) Wygrają zawody! ^^


    To wszytsko. Bardzo się cieszę, że sezon 1 się skończył. :) Teraz tylko czekamy na sezon drugi i na to co przyniesie przyszłość. Ale bardzo chciałabym w końcu zobaczyć jak Natan całuje się z Gabim. ;) Widać, że przez te treningi i wgl znajomość są coraz bliżej siebie. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rai poznał Pierre'a a Leon Mikołaja w innym opowiadaniu... ^^'

      Usuń
    2. Tak, ale opowiadania są powiązane i dlatego tak napisałam. ;P A po za tym, dlatego że piszesz o nich w opowiadaniu PR ;P Nie chciało mi się dopisywać nic więcej. xD ;P

      Usuń
  8. 1. Czy podobał Ci się sezon pierwszy?
    TAAAK, BARDZO!
    2. Która z postaci jest Twoją ulubioną i dlaczego?
    Bazyli. Lubię go za jego pasję (zegary), bycie takim draniem, który zapewne ma jednak dobre serduszko ^^ I tą tajemniczość, jestem ciekawa, dlaczego opuścił samorząd. :3
    3. Której z postaci nie lubisz najbardziej i dlaczego?
    Gabriel. Od początku mnie irytował, nie potrafię tego wytłumaczyć. Działa mi na nerwy, o.
    4. Jakie jest Twoje ulubione wydarzenie lub wydarzenia z opowiadania „Brakujący element”?
    Moment w piwnicy Bazylego. Ogólnie bardzo dobry rozdział.
    Wszystkie momenty, których niestety było mało Gerard&Bazyli xd
    5. Co sądzisz o samorządzie uczniowskim?
    Lubię Gerarda, do pozostałych członków nie żywię ani urazy ani zbytniej sympatii.
    6. Co sądzisz o drużynie koszykarskiej do której należy Natan?
    Jest super! Cyrus <3

    Och, jestem ciekawa o czym rozmawiał Bazyli z Gerardem... ;) Gerard wie o jego pasji, więc myślę, że przyjaźnili się kiedyś ze sobą. Chciałabym, żeby pojawiało się więcej scen z ich udziałem. :DD Może nawet kiedyś coś między nimi będzie...? ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. 1. Durne pytanie. Oczywiście że tak.
    2. Mam jakąś nie do końca wytłumaczalną skłonność ku Cyrrusowi.
    3. Chyba nie ma takiej.
    4. Zakład Marka i Felicji. Tarzałem się ze śmiechu po podłodze.
    5. Gestapo
    6. Trochę dziwna. Powinieneś trochę (po kilka zdań) wtrącić o pozostałych członkach zespołu - nie ma bata żeby tak bez ciągłych zmian grali przez cały mecz w praktycznie takim samym składzie.

    Igor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ad.6 - Opisałem póki co dwa mecze z czego pierwszy miał być tym otwierającym dlatego to Natan i pozostała główna piątka wiodła prym. Kolejny mecz był kończący eliminacje, a tam napisałem, iż również i rezerwowi odegrali większą rolę zdobywając blisko połowę punktów. Nie mam sobie nic do zarzucenia jeżeli chodzi o zmiany w zespole tym bardziej, że wspomniane były tylko dwa mecze eliminacyjne z wielu. Bardziej rozbudowane opisy meczy pojawią się w sezonie drugim ze względu na ich rangę.

      Usuń
    2. Ok. Taki z natury trochę czepiasty jestem. A tak zasadniczo to kiedy możemy się spodziewać następnych części? Masz jakiś przybliżony termin?

      Igor

      Usuń
  10. 1. yes
    2. Cyrus
    3. ----
    4. Cały 20 rozdział. xDD
    5. Są spoko.
    6. KOOOOCHAAAAM
    fajnie by było gdyby kolejny sezon był pisany narratorem trzecioosobowym. chciałabym poznać wiele innych wątków naprzykład Bazyliego i Gerarda czy Aleksa i Szymonka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam zaraz po wstawieniu, ale komentuję dopiero teraz, bo nie miałam już na to czasu x(
    Więc, może najpierw odpowiedź na pytania.
    1. Chyba odpowiedź na to pytanie jest oczywista. Nie byłoby mnie tu gdyby mi się nie podobał :D
    2. Hmm.. ciężko stwierdzić. Uwielbiam Cyrusa, głównie za jego charakter no i w ostatnim czasie zdążyłam bardzo polubić Gabriela z powodu wydarzeń w jego życiu i tego że stał się bardziej otwarty :) [oraz Pierre i Rai, co jest również oczywiste ;]
    3. Ojej... znowu ciężko stwierdzić :D Chyba Klara. Taka wredna się wydaje i zbyt poważna... nie przepadam też za Filipem, bo jest czasem nadmiernie chamski, ale to już w mniejszym stopniu.
    4. Akcja z panią Wandzią wymiata! :D W pamięci jednak najbardziej zapadł mi moment, a w zasadzie rozdział gdy bliżej poznaliśmy losy Marka :) I cóż... zdecydowanie akcja gdy Natan dowiedział się prawdy o Gabrielu przy KFC :D Akcja z Szymonem i Aleksem też są w porządku :) No i oczywiście gdy Pierre i Rai wkroczyli do akcji! :D Nie zapomnę tego jak Rai palną to o zaklęciach xD Boski jest! :D
    5. Taki jakiś dziwny... trochę jak taka rodzina królewska. Niezbyt za nim przepadam.
    6. Jest zgrana i bardzo się uzupełnia.

    Co do dzisiejszego rozdziału to powiem że bardzo mi się podobał. Były momenty w których myślałam że Gabriel wreszcie wyzna prawdę, ale widocznie jeszcze nie czas na to :D
    Co do zakładu Marka i Felicji... bliźniaczo przypomina mi to sytuację z filmu "Make the Yuletide Gay", czyżby Autor go oglądał? :D Jeżeli to tylko zbieg okoliczności to mimo wszystko polecam ten film :)

    Massacre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie oglądałem takiego filmu. Mooooże kiedyś obejrzę, hm? W każdym razie tę scenę wzorowałem na czymś innym ^^
      Dziękuję za odpowiedzi! :)

      Usuń
  12. 1. Oczywiście <3
    2. Hmm, na początku najbardziej lubiłam Bazyliego, ale teraz moją ulubioną postacią jest zdecydowanie Gabriel. Podoba mi się jego stosunek do siostry, jest odpowiedzialny i moim zdaniem to on najlepiej pasuje do Natana. :)
    3. nie ma takiej.
    4. Kiedy Natan znalazł psa, spotkanie z Leonem ( nie psem ), dołączenie do drużyny, spotkanie z duchem :D, wyznanie głównego bohatera o swojej orientacji.
    5. Nie przepadam za nimi.
    6. Drużyna jest okej.

    alex.

    OdpowiedzUsuń
  13. To bardzo ciekawe, że jedni narzekają na brak notek, a Ja osobiście nie mam czasu czytać ich regularnie, lecz mimo to taki system chyba bardziej mi pasuje; P
    Czytając notki w przedziale 18-20 powiem ci szczerze, że był moment, w którym stwierdziłam, że to nie jest, to, co zaczęłam czytać, dochodząc wręcz do wniosku, że ta naturalność, która urzekła mnie na początku poszła na spacer, który ewidentnie nie zmierza w interesującym mnie kierunki. Zapewne nie spodoba ci się, to, co teraz napiszę, ale od słodzenia ważniejsza jest szczerość, dlatego nie zamierzam za nią przepraszać. Mimo to nie chce byś źle mnie zrozumiał, ale w pewnym momencie odniosłam wrażenie, że z opowiadania zaczyna robić się tandetna „Moda na Sukces” w wydaniu Gej Land. Natan, Gabriel, Szymon, Aleks, Bazyli, Leon, Bernard, do pełnego pakietu brakuje jeszcze tylko Cyrusa, i choć zapewne brzmi Ci to jak czepianie, to dążże jedynie do tego, że zaczynając czytać BE odniosłam wrażenie, że nie będzie kolejną surrealistyczną historyjką, raczej rzeczywista relacją rzeczywistego człowieka, który po prostu postanowił stworzyć fikcyjny, ale nie nieistniejący świat.
    Dalsze części przeczytałam jednak tylko i wyłącznie, dlatego iż jeden z twoich czytelników, ( który swoją droga nigdy nie może zmotywować się do komentarza) zwrócił mi uwagę na coś, co wcześniej obojętnie mijałam, pokazując, że, to że czegoś nie widać nie znaczy, że tego nie ma. Uroczy polski system nauczył nas milczeć, bo jeśli coś jest inne od razu musi być złe i jeśli sam nie otworzysz oczu to tego nie dostrzeżesz. A jeśli już otworzysz to przechodzisz do tego do porządku dziennego i nie zawracasz na to szczególnej uwagi.
    Mimo wszytko jednak szczerze szanuje twoją twórczość, bo kolejnymi notkami znów zatarłeś to niemiłe wrażenie i dzielnie się obroniłeś ( choćby sytuacją Gabriela, w której swoją drogą tak ładnie pokazałeś, że czasem życie nie zawsze stoi po naszej stronie, czy choćby Felicja i Marek, para ludzi, którzy zeprezentują powoli wymierających prawdziwych przyjaciół)
    Ad1. Tak, było dobry, ale mam nadzieję ze II będzie lepszy.
    Ad2. Leo, Dlaczego? Myślę, że moja ideologia życiowa najmniej Cię interesuje;P
    Ad3. Są mi obojętni, nie ma takiej.
    Ad4. Pocałunek, Chętnie zobaczyłabym ten brak reakcji na Okęciu! Bo w zoo już wiem, że cytując „ Tym czymś demoralizujecie dzieci do cho.olery”
    Ad5. Jest normalny.
    Ad6. Są mi zupełnie obojętni, choć zapewne z racji tego że zupełnie nie rozumiem tej gry a moja wiedza ogranicza się do piłki i dwóch koszy. Ale jeśli chodzi samą relację to lubię w nich tą zażyłość, która istniej mimo różnicy charakterów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarz odnośnie opowiadania, jest obszerny lecz mimo zastosowania bogatego słownictwa nic nie wnosi, bo samo słownictwo nic nie tworzy, potrzebna jest logika, której ewidentnie brak. Nie ma spójności w argumentacji, a brak argumentu to brak wniosku, według jednej z erystycznych zasad "nie ważne co pisać/mówić ważne by to robić i tym zasłonić brak logiki".
      Do autora: Opowiadanie jest świetne, a słowa krytyki z tak wyraźnym brakiem adekwatności, są po prostu oznaką zazdrości, pewnie talentu do pisania. Oby tak dalej.

      Usuń
    2. To nad wyraz interesujące, że brak logiki wypomina osoba, która ewidentnie nie jest obdarzona w umiejętność czytania ze zrozumieniem. Komentarz może faktycznie momentami nie jest najmilszy jednak autorka ewidentnie spuentowała go pozytywnie. Dlatego może zaczniesz zwracać uwagę na całość, a nie elementy, które „wpadły ci w oczy”.
      Co do samego Autora, mogę Cię zapewnić, że jeśli zmusiłeś ją do krytyki, jednocześnie zmusiłeś do myślenia o swoim tekście, co jest ważniejsze od bezsensownego pudrowania, krytyka jest natomiast po to by popracować nad niedociągnięciami!
      I masz mój pierwszy komentarz szkoda tylko, że otoczony niesmakiem, Pozdrawiam A.

      Usuń
    3. Nie chodzi o fakt, iż autorka krytykuje, bo każdy ma prawo do własnego zdania. Bardziej znaczące jest to jak ta krytyka została napisana, (rozumiem, że nie każdy rodzi się humanistą) na ale każdy powinien pisać logicznie. Owszem da się to zrozumieć, ale czyta się fatalnie. W drugim akapicie (którego ewidentnie brak)istnieje puenta , jednak oba akapity powinny współgrać a tak nie jest. Akapit drugi jest zaprzeczeniem pierwszego. Co do czytania ze zrozumieniem, może ty "szanowny Komentujący" masz z tym problem, bo Ja na pewno nie.

      Usuń
  14. Ooo, fajnie, że Natan powiedział Markowi i Felicji, że jest gejem! Bazyli już wie, to została jeszcze Emilia... No i drużyna koszykarska, oczywiście! Coś mi się wydaje, że Cyrus też jest gejem, i to tak skrytym, że nawet jego siostra o tym nie wie...
    Teraz odpowiedzi na pytania:
    1. Pierwszy sezon oczywiście bardzo mi się podoba! Jest wręcz przepełniony tajemniczością, zagadkami. Potrafiłeś nas zaskoczyć niektórymi wątkami jak nikt inny!
    2. "Która z postaci jest Twoją ulubioną i dlaczego?"... Trudne pytanie... Każda z postaci jest wyjątkowa.
    Natan uczuciowy, zabawny, choć na pierwszy rzut oka wydaje się być zimny i nieobecny.
    Marek - cieszący się życiem, pałający entuzjazmem, choć kryjący w sobie tajemnicę.
    Bazyli... No tego nijak nie potrafię rozgryźć... Na co dzień zimny, czasem nawet wredny, a "w swoim świecie" całkowicie się zmienia...
    Felicja - cóż... Miła, sympatyczna, wesoła... Nie bardzo wiem, co mogę o niej powiedzieć...
    Emilia... Jej to szczerze mówiąc trochę się boję... Te podziemia, nie lubi homoseksualistów i pewnie z nią będzie największy problem... :(
    Cyrus - jak sam o sobie mówi człowiek czynu, wymagający, czasem groźny, choć, kiedy trzeba, potrafi odpuścić. Myślę, że za swoją siostrą, czy przyjaciółmi, skoczyłby w ogień.
    Gabriel - to chyba mój ulubieniec. Gabriel, mam wrażenie, głównie dzięki Natanielowi, zmienił się. Zaczął się uśmiechać, coraz więcej czasu spędza z przyjaciółmi, choć twierdzi, że nigdy ich nie miał. Koszykówka jest jego życiem, a kiedy wraca do domu, staje się kochanym i opiekuńczym starszym bratem. Życie zdecydowanie go nie rozpieszczało. W dodatku tkwi w chorym związku...
    Dawid... Zarówno o nim, jak o Felicji i Filipie mogę niewiele powiedzieć. Na pewno nieśmiały, za to Filip śmiały aż za bardzo xD
    Samson i Roksana... Pasowaliby do siebie :D
    No i Samorząd Uczniowski... Po raz kolejny powiem, że nie wiem, czemu przyjaciele Nata tak ich nie lubią. Mi wydają się spoko.
    Ach! Jeszcze Aleks i Szymon!
    Ten pierwszy imponuje mi tym, że tak otwarcie mówi o swojej orientacji, co pewnie nie jest łatwe, zaprasza, lub zapraszał na pseudorandki, mimo, że zawsze obrywał.
    Szymona niestety jeszcze za mało znamy. Ale go lubię :)
    Tak więc widzisz, że lubię wszystkich :)
    3. "Której z postaci nie lubisz najbardziej i dlaczego?" no i chyba właśnie Bazylego... A dlaczego? Bo traktuje Natana jak swoją zdobycz. Zresztą pewnie "z niejednego pieca chleb jadł"...
    4. Ulubione wydarzenie? Hmmm... Może jak Nat znalazł biednego Leo i przyniósł do domu? Tak, to było słodkie! Poza tym kocham całe opowiadanie!
    Na punkt 5 i 6 już odpowiedziałam :D
    Wybacz za tak długą wypowiedź!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciężko mi stwierdzić który rozdział jest moim ulubionym bo z każdym nowym jest coraz lepiej >.<

    1. Oczywiście że mi się podoba! Zdania nie zmienię nawet jeśli by mnie mieli torturować.
    2.Nataniel i Cyrus, są na tym samym poziomie lubienia i nie mogłam się zdecydować >.< Nata lubię za to jaki jest tzn. miły, słodki, urokliwy i ogólnie za charakter. A Cyrusa lubię za to że jest świetnym kapitanem.
    3.Bazyli, strasznie mnie irytuję. Nie przepadam też za Emilią, jakoś nie lubię jej charakteru.
    4.Trudne pytanie.Myślę że lubię fragment w którym Natan jest w centrum handlowym i dowiaduję się że Gabriel ma chłopaka.
    5.Lubie ich, przynajmniej coś robią i nie są tylko do ozdoby jak to w większości szkół bywa. Fajnie że się angażują.
    6.Świetni są. Lubie ich wszystkich, chociaż z początku strasznie nie przepadałam za Filipem.Nie mogę się doczekać kolejnych meczów.

    Aihi

    OdpowiedzUsuń
  16. Skoro to już koniec pierwszego sezonu, wypadałoby dodać komentarz... chciałabym pogratulować Autorowi talentu. Masz wspaniały styl pisania, taki lekki, aż chce się czytać. Fabuła nieco wzorowana na Kuroko no Basket całkowicie mnie urzekła i jeszcze bardziej zachęciła. Mam ogromną nadzieję, że miłością Nataniela okaże się Gabriel, może dlatego, że uwielbiam paring Kagami x Kuroko... ;)

    1. Oczywiście, że tak!
    2. Lubię każdą z postaci, ale wyjątkową sympatią darzę Gabriela. Szczególnie, gdy się rumieni. @@
    3. Chyba Emilii, ze względu na to, że jest homofobką.
    4. Wyznanie Nata w tym rozdziale, reakcja Felicji i Marka.
    5. Nic do nich nie mam. Zastanawia mnie, dlaczego Bazyli ich tak nie lubi, a w szczególności Gerarda.
    6. Kocham ich wszystkich, razem z Filipem! Mam nadzieję, że biedak znajdzie sobie w końcu jakąś dziewczynę... :c

    Nathys

    OdpowiedzUsuń
  17. 1.Czy podobał Ci się sezon pierwszy?
    * Krótka odpowiedź.. Bardzo.
    2.Która z postaci jest Twoją ulubioną i dlaczego?
    * Hmm.. Trudne pytanie. Jeżeli mam wybierać, to będzie to chyba Bazyli. Osoba dośc tajemnicza. Nie do końca znamy jego plany i uczucia względem głównego bohatera. Najbardziej spodobał mi się jego wątek i czekam na jego rozwinięcie.
    3. Której z postaci nie lubisz najbardziej i dlaczego?
    * Wykreowanych przez Ciebie bohaterów nie da się nie lubić. Heh. Cóż.. Wydaję mi się, że będzie to Em. Szczególnie za to bolesne porównanie. Myślę, że wiadomo o co chodzi.
    4. Jakie jest Twoje ulubione wydarzenie lub wydarzenia z opowiadania „Brakujący element”?
    * Moje ulubione wydarzenie.. Swatanie Alexa z Szymonem. Bardzo pozytywny wątek.
    5. Co sądzisz o samorządzie uczniowskim?
    * Nie mam nic do nich. Są swoją grupką, podobną do przyjaciół głównego bohatera. Każdy ma swoja tajemnice, lecz nic do nich nie mam. Ciekawi mnie jednak skąd Gerard wie o zegarach Bazylego. Chyba, że coś przeoczyłem.
    6. Co sądzisz o drużynie koszykarskiej do której należy Natan?
    * Każdy ma swój charakter. Członkowie drużyny się różnią, przez co nie można się przy nich nudzić. Pozytywnie.

    Pozwolę sobie zmienić trochę Twoje słowa..
    Dziękuję! Jesteś wspaniałym Autorem! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam,
    1. Jeśli by mi się nie podobał to bym nie czytała aż do tego momentu
    2. Bazyli - mimo swojego dystansu wobec innych osób, a wręcz niekiedy wprost okazywanej niechęci, dla przyjaciół znajdzie czas i można na niego liczyć.
    3. Flora - zdecydowanie nie lubię osób zbytnio zainteresowanych życiem prywatnym innych
    4. Poznanie hobby Bazylego. Było to dla mnie niezwykle pozytywnym zaskoczeniem, że ktoś może wykazywać zainteresowanie w takim kierunku.
    5. Nie jestem zbytnio zainteresowana tym wątkiem, jednakże jeśli miałabym ich już ocenić to mają swoją złą i dobrą stronę. Nie podoba mi się wygłaszanie na forum publicznym niekiedy intymnych spraw innych uczniów, nawet gdy złamali normy regulaminu szkoły. Mimo to akcja z ubraniami i karmą dla zwierząt przed świętami podobała mi się.
    6. Nie przypadły mi do gustu opisy meczy czy "posiadówki" całej drużyny po treningach. Wolę, gdy postacie są pokazywane z osobna lub w mniejszych grupkach.

    Przyznam Autorze, że udało Ci się zachęcić do przesłuchania twórczości Florence & The Machine, co poskutkowało dodanie ich na stałą listę utworów.

    Pozdrawiam,
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Autorze jesteś w stanie powiedzieć coś o aktualnym działaniu (a raczej jego braku) forum ? Skasowany, problemy na stronie ?

      Usuń
    2. Forum zostało skasowane.
      Dziękuję za odpowiedzi! :)

      Usuń
  19. 1.Oczywiście:)
    2.Gabriel.Jest bardzo odpowiedzialny, budzi sympatię.
    3.Bazylego.Irytuje mnie sposób, w jaki traktuje Natana.
    4.Jest wiele, ale uwielbiam rozmowę Natana i Bazylego podczas karaoke, akcję swatania Alexa z Szymonem i scenę na lotnisku :D
    5.Lubię Gerarda, mam nadzieję, że będzie pojawiał się częściej.
    6.Uwielbiam ich,są bardzo zgrani.
    Pozdrawiam
    Jussly:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Koniec pierwszego sezonu, 176 stron, nieźle. Teraz tylko drugi sezon i szukanie wydawcy :P
    Rozdział bardzo fajny. Udało Ci się wprowadzić we mnie sylwestrowy klimat(a przecież mamy sierpień!)

    1. Absolutnie
    2. Lubię Marka za jego stosunek do życia i ludzi.
    3. Chyba nie ma postaci, której bym nie lubił.
    4. Scena po Wigilii, łazienkowa z Bazylim, lotniskowa.
    5. Wydają się być spoko.
    6. Członkowie drużyny są pozytywni, uzupełniają się.

    Pozdrawiam i życzę weny,
    S.

    OdpowiedzUsuń
  21. 1. Bardzo
    2. Natan, przypomina mi mnie, podoba mi się jego charakter i rola w opowiadaniu
    3. Nie ma postaci której nie lubie, kazda reprezentuje osobnego czlowieka, odmienny charakter i kazda musi spelnic jakas role.
    4. Pierwszy pocałunek Natana z Bazylim, ujawnienie się Natana przed Markiem i Felicją
    5. Myślę że są fajni, narazie nie ma za co ich nie lubić, zaskakuje mnie ich zorganizowanie, są przykładowym samorządem
    6. Lubię to drużynę

    OdpowiedzUsuń
  22. 1. TAK
    2. Bazyli, gdyż jest podobny do mnie.
    3. Kacper, bo jest według mnie jak dziecko udające dorosłego.
    4. Pocałunek Bazylego i Natana oraz przyglądanie się Gabriela i Natana.
    5. Są spoko.
    6. Też są spoko

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  23. To dziwne... Czytam twoje opowiadania już od niemal roku, a jeszcze nigdy nie miałam przyjemności skomentować. Być może dlatego, że zwykle kończę drzemiąc głową na laptopie, bo jest już w pół do trzeciej nad ranem...?
    Jednakże wracając do opowiadania... Ma ono w sobie coś, co urzeka. Choć nie jest źle, to zawsze mogłoby być lepiej. (Czy mi się tylko zdaje, czy ja zabrzmiałam jak Cyrus?)
    Nie robisz dużo błędów. Tylko czasem wyłapię jakąś literówkę, powtórzenie, czy brak przecinka. Ale to naprawdę są drobnostki i ciężko je zauważyć. Nie mam tylko pewności co do słów "chłopacy" i "zaśmieli". Sporo ludzi używa tych form, a ja coś nie mogę ich znaleźć w słowniku, by potwierdzić czy są one poprawne. Chyba się spytam jakiejś polonistki, bo nie daje mi to spokoju... ;)
    Nie mniej jednak, opowiadanie wciąga. Czasem tylko czuję taki drobny niedosyt opisów. Gdyż szczerze uwielbiam opisy, a potępiam same dialogi. No, ale to tylko taki mój fetysz...

    Oczywiście, zamieszczam również swoje odpowiedzi na pytania ^^
    1. Czy podobał Ci się sezon pierwszy?
    Naturalnie, że tak. Gdyby mi się nie podobał, nie przeczytałabym do końca.

    2. Która z postaci jest Twoją ulubioną i dlaczego?
    Moją ulubioną postacią jest Gabriel. Już praktycznie od pierwszej chwili zapałałam do niego sympatią. Może dlatego, że również lubię cheeseburgery? Nie wiem. W każdym bądź razie, bardzo podoba mi się jego postać. Jest bardzo dobrze wykreowana i ma wyrazisty charakter.

    3. Której z postaci nie lubisz najbardziej i dlaczego?
    Szczerze mówiąc, nie przepadam za Kacprem. Głównie dlatego, iż przypomina mi mojego kolegę, który tak strasznie, strasznie mnie wkurza, że czasem mam ochotę mu nakopać. xD

    4. Jakie jest Twoje ulubione wydarzenie lub wydarzenia z opowiadania „Brakujący element”?
    Pewnie wielu osobom wyda się to trochę głupie, ale najbardziej utkwiła mi w pamięci scena, gdy Natan po raz pierwszy wracał z treningu wraz z Gabrielem i ten nakupił tyle cheeseburgerów. Pomyślałam sobie 'WTF?! On to zamierza zjeść?' A później przypomniałam sobie, że ja sama potrafię wpieprzyć ze cztery, czy pięć hamburgerów jak wracam z koncertu, albo nart. I w tym momencie zapałałam do Gabriela ogromną sympatią. xD
    Bardzo podobała mi się również scena pocałunku Leona i Mikołaja na lotnisku. I to wcale nie dlatego, że uwielbiam tę parkę! *mruczy pod nosem* Ja po prostu lubię widok całujących się facetów...

    5. Co sądzisz o samorządzie uczniowskim?
    Jak na mój gust, są odrobinę sztuczni. Tacy trochę pozerzy. Gadają o tym ulepszaniu szkoły, świata, całego uniwersum, jak kandydatki w wyborach na miss. Po pewnym czasie zaczęłam trochę rozumieć przyjaciół Nataniela, dlaczego za nimi nie przepadają...

    6. Co sądzisz o drużynie koszykarskiej do której należy Natan?
    Są całkiem w porządku. Każdy z nich ma swój własny sposób bycia i choć ich charaktery różnią się od siebie, tworzą całkiem zgraną paczkę. ;3


    Ale i ja mam również do ciebie pytanie. Mianowicie, gdzie jest o yaoi? Jak czytam, że ma być opowiadanie yaoi, to chcę yaoi. A tutaj, kurde, 20 rozdziałów i tylko 2 (dobrze liczę?) pocałunki!
    Szczerze mówiąc, myślałam, że będzie tu jednak trochę romansów...

    OdpowiedzUsuń
  24. A mi tam pasuje, że w opowiadaniu nie ma póki co żadnych sytuacji tego typu, które wymienia poprzedniczka moja, dzięki temu, jest szansa zaglebienie się w opowieść a nie ślinienie się na punkcie sexu ;-) Keep goin' .!

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie musi być seksu, ale jakieś sytuacje yaoi rzeczywiście by się przydały. Te 20 rozdziałów wygląda jak życie geja wśród heteryków, bez żadnego tematu yaoi. xD Może drugi sezon będzie bardziej gejowski xd

    OdpowiedzUsuń
  26. Ad.1. Owszem tak...:D
    Ad.2. Na początku Marek, przypomina mi kolegę ze studiów. Potem Gabriel i te jego zarumienienia i niepewności.
    Ad.3. Cyrus. Denerwuje mnie jego brak luzu, sztywność, jak na kapitana jest za bardzo.
    Ad.4. Hm, opowieść Bazylego o zegarach, jego atak w toalecie i w klasie. Pewnie jeszcze więcej, ale nie ma sensu zagłębiać się w szczegóły bo wszystkie wydarzenia wypiszę.
    Ad.5. Jest za bardzo wynaturzony, zbyt idealny.
    Ad.6. Dobry motyw, ale przydałaby się jakaś porażka.

    OdpowiedzUsuń
  27. 1. Tak, codziennie wchodziłem/wchodzę kilka razy na bloga, żeby sprawdzić, czy pojawiła się nowa część. Tak bardzo mnie wciągnęło.
    2. Bardzo lubię Marka za jego oddanie i wierność. W moich oczach zyskuje również Gabriel, który według mnie jest najlepszym kandydatem na miłość Natana.
    3. Nie podoba mi się podejście Emilii do kwestii homoseksualizmu. Wydaje mi się, że (tak jak w przypadku Aleksa)ocenia innych ludzi powierzchownie.
    4. W pamięć zapadł mi pocałunek Natana i Bazylego w łazience, rozmowa tej dwójki w piwnicy złotookiego (od tego momentu zacząłem podejrzewać, że Bazyli jest zainteresowany Natanielem). Uśmiech na mojej twarzy wywołują również wszystkie te niezręczne sytuacje między Gabrielem i głównym bohaterem. Są wtedy przesłodcy! ;) Miałem gęsią skórkę, gdy czytałem rozmowę Marka z Natem o Pani Wandzi. Spodobało mi się też zakończenie sezonu pierwszego, wejście tej trójki w Nowy Rok pełnych nadziei i marzeń. Coś pięknego. :)
    5. Podziwiam ich zaangażowanie w rozwój życia uczniowskiego. Wydają się naprawdę sprawiedliwymi rządzącymi. Interesują mnie stosunki Gerarda i Bazylego. Wydaje mi się, że między nimi wydarzyło się coś, co ma wpływ na ich teraźniejsze relacje. Mam nadzieję, że Gerard namiesza również w życiu Nataniela, gdyż ma do tego wszelkie predyspozycje. ;D
    6. Są bardzo zgraną paczką pełną indywidualności. Każdy z nich wnosi coś wyjątkowego do gry i właśnie to czyni ich niepokonanymi. Podoba mi się to, że kapitan jest szanowany przez wszystkich, bo na to zasługuje. Swoją drogą dominujący Cyrus bardzo pobudza moją wyobraźnie. ;P Liczę na konfrontację Kapitana z Natanem. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Czy podobał Ci się sezon pierwszy?

      Bardzoo.!

      2. Która z postaci jest Twoją ulubioną i dlaczego?
      Hmm.. Gabriel jest cudowny, ale lubie też Filipa za teksty ;D

      3. Której z postaci nie lubisz najbardziej i dlaczego?
      Bazylego, ponieważ źle traktuje Nataniela(może to jego sposób na podryw?:P)

      4. Jakie jest Twoje ulubione wydarzenie lub wydarzenia z opowiadania „Brakujący element”?

      Wyznanie Nata i to, że Gabriel powiedzial o śmierci rodziców i sytuacja Aleksa z Szymonem i jeszcze Gabriel z chlopakiem :P

      5. Co sądzisz o samorządzie uczniowskim?

      Boomba ;D
      6. Co sądzisz o drużynie koszykarskiej do której należy Natan?

      Emm zayebista<3
      ...............................................................

      Damiann

      Usuń
  28. Jeżeli chodzi o sexik to za wcześnie na taki rozwój wydarzeń =)

    Damiann

    OdpowiedzUsuń
  29. No to tak... Na początku byłam trochę sceptycznie nastawiona do tego bloga i naprawdę nie miałam ochoty go czytać, jednak gdy zobaczyłam na blogu "Pierre i Raimundo" ogłoszenie, iż zostaje zawieszony odważyłam się przeczytać tego... Pochłaniałam te małe czarne literki gapiąc się w telefon (a czytanie na takim wyświetlaczu nie jest łatwe!), nawet nie wiem kiedy skończyłam czytać.
    Nasuwa się jeden wniosek, Twoje opowiadania kochany Autorze niezależnie od tego jakie i o czym by nie były zawsze skradną moje serce <3
    Oby tak dalej!
    No, a teraz odpowiedzi na Twoje pytania:

    1. Mmm... i to nawet nie wiesz jak bardzo.
    2 Myślę, że Gabriel nie mam konkretnego powodu, ale po prostu tak jakby utożsamiam się z nim. Stracił rodziców itd. No i podoba mi się jak radzi sobie z trudną sytuacją, gra w kosza i w ogóle. Naprawdę Go uwielbiam. No cóż poza Gabrielem, Aleksander choćby za to, że ma Japońskie korzenie. xD
    3 Bazylego za to co robi Natanielowi. Jest za bardzo narcystyczny, jednakże myślę, że jeśli taka postać nie pojawiła by się w opowiadaniu to nie byłoby już to samo.
    4. Nie mam konkretnego, uwielbiam wszystko co się działo. Pierwszy mecz, wyznanie Gabriela, spotkanie Leona i reszty, święta... No wszystko...
    5. Są niesamowici :D
    6. Powiem tylko, że chciałabym kiedyś poznać tak wspaniałych ludzi jak oni.

    OdpowiedzUsuń
  30. Wspaniałe zakończenie sezonu. Nat zaczyna się otwierać na uczucia. :D I uśmiałam się z tym zakładem Marka i Felicji. :D Super rozdział.

    1. Bardzo.
    2. Poza Natem, to Bazyli. Jest tajemniczy. Nie wiadomo co w nim siedzi. Czego tak do końca chce. Ma tą swoją pasję przy której się otwiera. Odkrywa siebie. No, i te jego relację z Gerardem są intrygujące.
    3. Nie lubię Emilii. Pierwsze to pamiętam jak uciekała, kiedy Alex był w pobliżu ich grupy. I tak jakoś nie czuję do niej sympatii.
    4. Pierwszy pocałunek Nata i Bazylego, scena w piwnicy Bazylego, zakład Fal i Marka, pierwszy pobyt w klubie karaoke. Znalezienie Leo... jest tego trochę. :DD
    5. Są ostrzy, rządzą szkołą. Mają super pomysły. Fajni są, ale nie ufam im do końca.
    6. Zgrana drużyna. Pasują do siebie i każdy ma swoje miejsce. Świetni są.

    OdpowiedzUsuń
  31. 1. Czy podobał Ci się sezon pierwszy?
    Nie będę oryginalna :) Tak, bardzo mi się podobał.
    2. Która z postaci jest Twoją ulubioną i dlaczego?
    Bazyli - Zaintrygował mnie. Bardzo ciekawa z charakteru postać, taki tajemniczy. Poza tym, bardzo mi przypomina mojego brata... I uważam to za przerażające, bo w pewnym sensie z nim go utożsamiam.
    Gabriel - No cóż, nie ma wątpliwości, że to on będzie z Natanielem.
    Ma wyrazisty charakter. Lubię go w sytuacjach z Natem, cóż dodać. (przychodzi mi co nieco do głowy w tym czasie...)
    Cyrus - Trzyma się swoich zasad, co mi się bardzo podoba.
    Aleksander- Rozczuliła mnie ta jego sytuacja miłosna ...
    3.Której z postaci nie lubisz najbardziej i dlaczego?
    Emilia - Za te jej niedelikatność co do homoseksualizmu. Niech sobie myśli co chcę, ale niech zostawi to dla siebie
    4. Jakie jest Twoje ulubione wydarzenie lub wydarzenia z opowiadania „Brakujący element”?
    - Ten niespodziewany pocałunek Bazylego i Nata w łazience w klubie. Ale mi serce wtedy przyspieszyło. Pamiętam, że czytałam ten fragment dwa razy, bo myślałam, że coś mi się pomieszało.
    - Natan odkrywa królestwo Bazylego
    - Leo wkracza do akcji!
    - Sytuacje Nata z Gabrielem.(Wiem, niezbyt szczegółowo, ale przyjmijmy, że wszystkie sytuacje :))
    5. Co sądzisz o samorządzie uczniowskim?
    Wspominałam na forum co i nich sądzę.(rozpisałam się tam). Tu powiem tylko, że wywarli na mnie pozytywne wrażenie.
    6. Co sądzisz o drużynie koszykarskiej do której należy Natan?
    Ech, gdybym nie znała "Kuroko no basket"...
    Po prostu mi się podoba. Pełni ważną role w życiu Nataniela. A do tego Cyrus...:)

    Ustawiłam sobie podobny licznik w komórce :). Nie mogę się doczekać.

    OdpowiedzUsuń
  32. Szkoda, że to wszystko toczy się tak przewidywalnie... Natan będzie z Gabrielem, ehhh. ;/ ja bym wolała Cyrusa ! :(((

    OdpowiedzUsuń
  33. Ech, na to już chyba nie mamy co liczyć (Natan/Cyrus). Ale jak się nie ma, co się lubi - to się lubi, co się ma. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Witam,
    Oi, wy ludzie małej wiary. Piszecie do opowiadania własne scenariusze, a ja myślę że Autor jeszcze nie raz nas zaskoczy.
    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  36. Najbardziej brakuje mi opisow warszawy. Do tej pory chyba jedynym punktem wymienionym byly zlote tarasy, moze pkin. Przydaly by sie nazwy ulic, inne obiekty rozpoznawalne. Mapy gugla sie przydadza ;D
    WTF12

    OdpowiedzUsuń
  37. Ano więc odpowiadam ci drogi autorze na pytania -
    1.Podobał się, ale mam nie dosyt Cyrusa, za mało go było, jak dla mnie, ciągle nic o nim nie wiadomo.
    2. Cyrus:) A dlaczego - ponieważ jest tajemniczy, posiada pasje, posiada bardzo wysoką kulturę osobistą, jest człowiekiem żelaznych zasad. W sumie lubię go na równi z głównym bohaterem.
    3. Najbardziej nie lubię Flory - zbytnia wścibskość na temat innych, a później jeszcze zdobyte informacje wykorzystywać - nie toleruje takiego zachowania.
    4. Co do ulubionego wydarzenia - jeszcze się nie pojawiło (akcja Natan - Cyrus) :D
    5. Samorząd szkolny trochę mnie przeraża, bo niby fajnie że w szkole coś się dzieje ( festiwale itp.), ale coś mi nie pasuje podejście do uczniów - podpadniesz samorządowi jesteś skończony, takie gestapo, donosiciele, pilnują cię na każdym kroku. To jest straszne, i ciesze się że u mnie tego nie było.
    6. Drużyna jest spoko:) O grze nie będę się wypowiadać bo nie znam się na tej dyscyplinie sportowej. ( co do uwag to może więcej scen w szatni?? )

    OdpowiedzUsuń
  38. 1. Czy podobał Ci się sezon pierwszy?
    Bardzo, co świadczy o tym, że wielokrotnie sam do siebie się śmiałem i nie tylko, bo były momenty na zastanowienie się nad życiem (sytuacja Gabriela)

    2. Która z postaci jest Twoją ulubioną i dlaczego?
    Oczywiście lubię wszystkich jak do tej pory, ale najbardziej chyba jednak Cyrusa (poza Natem, bo w końcu główny bohater). Kapitan jest silną osobą, jest stanowczy, poukładany, wydaje mi się też, że troskliwy i opiekuńczy, mój ideał chłopaka, nie oszukujmy się :)

    3. Której z postaci nie lubisz najbardziej i dlaczego?
    Jeśli miałbym już kogoś wybrać to byłby to Bernard, mimo że była to postać raczej "n"planowa. Nie podobał mi się sposób w jaki potraktował Nata, gdy ten chodził z nim jeszcze do szkoły.

    4. Jakie jest Twoje ulubione wydarzenie lub wydarzenia z opowiadania „Brakujący element”?
    Mam dwa. Pierwsze to wtedy, gdy Bazyli z Natanem rozmawiali przy zegarach w domu tego pierwszego. Sytuacja wydawała się być bardzo intymna (i wcale nie chodzi mi tutaj o podteksty erotyczne). Drugie, to moment, w którym Nat przytulił Gabriela wychodząc od niego z mieszkania, jakoś tak cieplej na sercu mi się wtedy zrobiło.

    5. Co sądzisz o samorządzie uczniowskim?
    Za bardzo się panoszą, ale akcje, które przeprowadzają są godne podziwu, zresztą tak jak ich zaangażowanie w swoja pracę.

    6. Co sądzisz o drużynie koszykarskiej do której należy Natan?
    Zlepek różnych osobowości, talentów, charakterów, dzięki czemu drużyna jest świetna. Tak jak świat, dzięki różności ludzi jest kolorowy i wcale nie taki zły xD

    P.S. Bardzo się cieszę, że będzie ciąg dalszy opowiadania :)

    OdpowiedzUsuń
  39. 1. Bardzo mi się podoba sezon pierwszy.
    2. Moją ulubioną postacią jest Gabriel. Lubię w nim ten spokój, opanowanie, skrytość, kuszącą tajemniczość.
    3. Najbardziej nie lubię Bazylego. Nie lubię w nim tej nadmiernej pewności siebie.
    4. Moim ulubionym momentem z opowiadania są pierwsze odwiedziny Gabriela przez Natana.
    5. Uważam, że samorząd uczniowski powinien tak pracować w każdej szkole.
    6. To świetna drużyna. Przez połączenie różnych talentów i ciężką pracę powstała najlepsza drużyna.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ostatni rozdział był prze kochany!!!!!!! Szkoda trochę że Nat nie został z Gabim na nowy rok ale z drugiej strony dobrze że przyznał się Feli i Markowi ;)))

    1. Jeszcze się pytasz?!? Gdyby tak nie było nie czytałabym;)
    2. Hmmm trudno mi powiedzieć ale chyba Cyrusa, jest dobrym przyjacielem jak i kapitanem.
    3. Niestety Bazylego, lubiłam go na początku ale jego zachowanie względem Nata jest co najmniej wkurzające jak dla mnie. A i jeszcze Flora to nie tak że jej nie lubię tylko nie powinna tak szastać osobistymi sprawami innych ludzi bo to na prawdę nic zabawnego.
    4. Mam parę sytuacji które mi się podobały:
    - moment pożegnania Leona na lotnisku (całokształt)
    - pierwsze odwiedziny Nata u Gabiego
    -pocałunek Bazylego z Natem (w to ciężko było mi uwierzyć i na początku uznałam że mi się przewidziało i musiałam przeczytać jeszcze raz by w to uwierzyć)
    5.Uważam że niesamowicie został przedstawiony. Każda osoba inna osobowość a jednak dopełniają się tak samo jak grupka przyjaciół z 3 "h". Jedynie Klara jest dla nie taka trochę no sama nie wiem jak to ująć no w każdym razie czy jest czy jej nie ma nie widzę różnicy.
    6. Są prze kochani!! Uwielbiam ich przekomarzanie się;) A zwłaszcza kapitana który ma dobre sposoby na uciszenie członków drużyny:D

    OdpowiedzUsuń
  42. Jejku! Wreszcie się za to zabrałem~~ :D
    1. A czy niebo jest niebieskie? O.o oczywiście nie mówimy o pomarańczowym, nocnym niebie w którym odbijają się światła latarń -.- dobra, poniosło mnie~~ JASNE ŻE SIĘ PODOBAŁ!
    2. Dryfuję między Natanem, Gabrysiem i Bazylim, to jeszcze zależy który rozdział :3
    3. Nwm czy jest taka postać.... chyba ta dziewczyna z samorządu co "wie wszystko" nie lubię takich ludzi -.-
    4. No oczywistą oczywistością jest pojawienie się Leona :D~!!! Iiiiiii ten dziwnie skomplikowany pocałunek z kibla z Natanem i Bazylim w roli głównej? Takie zobaczenie Bezylego z innej strony? Nwm XD
    5. Żałuję, że nie ma takiego w moim technikum :/ Ciekawa sprawa, tylko ten sposób "rządzenia" innymi jakoś mi nie przypadł, a sama funkcja organizowania wszystkiego jest całkiem zadowalająca. Ja nawet nwm kto w mojej szkole jest i czy w ogóle jest coś takiego jak samorząd uczniowski O.O
    6. Dzięki temu chyba wreszcie przekonam się do biegania... no bo nie okłamujmy się XD Cyrus jest przerażający i czuję jego wzrok nawet jak to tylko czytam. Świetna sprawa taka grupka znajomych co sb grają i mają z tego satysfakcję. Ogólnie podziwiam ludzi, którzy mają cel i w nim wytrwają. Aż się zainteresuję naszą grupą koszykarską z miasta, uwielbiam pisk butów na parkiecie i nikt nigdy nie mógł pojąć że chodze na mecze tylko dla tego XD
    Świetne opowiadanie! Takie lekkie, miły odstresywacz. Jak tylko uda mi się ogarnąć wszystko co do ogarnięcia jest, czytam resztę twoich blogów, a teraz -.-..... seria druga..... tu du du du dummmmm ^___^

    OdpowiedzUsuń
  43. Lepiej późno niż wcale, ale wierzę, że każdy autor lubi poznać opinię czytelników :)
    1. No ba! Pytanie!
    2. Natan, ale jego powinnam pominąć, bo jest głównym bohaterem i narratorem, więc się nie liczy. Bazyli... bo jest jaki jest, a ja wciąż w niego wierzę :D Gabriel, bo ma smutną historię i jednocześnie jest silny i opiekuńczy. Cyrus, bo... sama nie wiem, jest w nim coś magnetycznego, coś przyciągającego, taki spokój, opanowanie, władczość; mogłoby go być więcej i mógłby się częściej uśmiechać :)
    3. Yyy... hm... *długo i intensywnie się zastanawia* Czy ja wiem? Bernard, bo skrzywdził Nata. I Emilia, jakoś za nią nie przepadam, ale nie ma wyraźnego powodu.
    4. Mmmm... Rozmowa Nata i Bazylii o zegarach w piwnicy. Swatanie Aleksa z Szymonem. Samo zakończenie opka, czyli noworoczny telefon do Gabriela. I piękna, choć smutna scena zwierzeń Gabriela o swoich rodzicach.
    5. Wydają się być bardzo w porządku, ale to może być mylne, pozorne. Obstawiam, że mogą coś odwalić, kiedy im się coś nie spodoba.
    6. Oprócz tych pierwszoklasistów, o których niewiele wiemy i się nie integrują, to wszystkich lubię, każdy ma swoją osobowość, nie jest bezbarwny. Tworzą fajną paczkę.
    Zmykam czytać dalej.
    Czy to już podchodzi pod uzależnienie?
    Alys

    OdpowiedzUsuń
  44. Ok:D
    Właśnie przeczytałam pierwszy sezon Brakującego Elementu, a za chwilę zabieram się za kolejne rozdziały:).
    Nie wiem czy jest sens jeszcze odpowiadać na zadane pod koniec notki pytania, ale co tam:D.

    1. Podobał. I to bardzo. Rozbawił mnie na całego:D
    2. Gabriel. Ponieważ mam słabość do takich "Ponuraków". No i Natan, ponieważ wnosi w tą historie najwięcej humoru.
    3. Bazyli oraz Emilia. Ale moje wyjaśnienie dlaczego nie darze ich za ciepłym uczuciem pozostawię dla siebie. Może w późniejszych rozdziałach zmienię o nich zdanie...
    4.Pierwszy wypad na karaoke Natana, randka Aleksa oraz Szymona, Sylwester i jeszcze pewnie by się kilka znalazło jakby intensywniej pomyślała:D.
    5. Jak na razie są spoko. Zwarta grupka przyjaciół, która przestrzega regulaminu szkolnego i stara się w jakiś sposób ubarwić życie swoich rówieśników.
    6. Z początku kilka osób mnie irytowało, ale teraz jest inaczej :D

    Ok. Teraz lecę czytać kolejne rozdziały:). Dziękuje za poprawę humoru. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  45. Super sezon.
    1. Oczywiście że podobał.
    2. Natan- przede wszystkim ze miał podobne życie do mojego. Najlepiej jest gdy chodzi zamyslony wydaje się ignorować wszystkich co prawda nie jest
    3. Bazyli- wydaje się być fałszywy.
    4. Oj wiele. Najlepsze było jak Natan podał do Gabriela i ten dostał w brzuch. Nie sądziłem że mu się uda.
    5. Wydają się być fajni. Przede wszystkim Gerard.
    6. Najlepsza drużyna. Najlepsze Siedem Cudów.
    -Cyrus najlepszy kapitan
    - Dawid dobry obrońca
    - Filip najlepiej gdy mówi ' Kapcio Cytrus'
    -Ariel świetny przyjaciel
    - Marek najlepsze rzuty za 3 punkty
    - Gabriel świetne skoki i wsady do kosza
    - Natan niepozorny ale dobre podania i kradniecia piłki

    OdpowiedzUsuń
  46. Kolejny niesamowity i świetny rozdział, jak i wszystkie w tym opowiadaniu. Ilość komentarzy tutaj i ich długość.. jest nie do opisania :) najbardziej lubię Gabriela i Marka, najmniej Bazylego.. jest negatywny. O samorządzie mam podobne zdanie co Natan - razem pozornie są trochę przerażający i wywyższający się, ale w gruncie rzeczy to zgrana paczka. Drużyna.. marzenie :) wszyscy są niesamowici, Cyrus jest bardzo wartościową osobą, jak oczywiście i reszta, ale wiadomo o co chodzi! Bardzo przysłużył się wszystkim chłopakom, nie tylko w koszykówce. Boli tylko że rozdziałów tak mało :c tyle się jeszcze musi zdarzyć i wyjaśnić?! Gorąco pozdrawiam, choć czytam z dużym opóźnieniem

    OdpowiedzUsuń