Opowiadanie inspirowane jest anime Kuroko no Basuke!

Wejść na bloga (Od 20.07.2012r.)

wtorek, 7 maja 2013

Bazyli - konkurs, fragment i Ósmy Cud

         




                      Witajcie!
            Powracam do Was po majówce, aby przypomnieć Wam o konkursie odnośnie nowego opowiadania o przygodach Bazylego – jednego z głównych bohaterów Brakującego Elementu. Konkurs tyczy się wymyślenia nazwy dla wspomnianego opowiadania.



            (Takie tam przypomnienie – czyli „kopiuj, wklej”)


            Jak widzicie powraca do nas najlepszy antagonista opowiadań – Bazyli! Jego złote oczy są hipnotyzujące, a zranione serce działa jak stary, mechaniczny zegar. Jednak postanowiłem popisać trochę o jego życiu, przygodach, wrażeniach i uczuciach.
            Bazyli jest na tyle nieprzewidywalną postacią, że spodziewać się po nim można wszystkiego! Od całowania z uczuciem, po knucie nieczystych intryg, gdzie ofiarami padają jego przyjaciele. Dlatego właśnie to Bazyli będzie bohaterem kolejnego opowiadania!
            Jak to widzę? Cóż, seria o Bazylim będzie zbiorem kilkunastu opowiadań, które będą rozrzucone w czasie. Tak jakby przed, w trakcie i po opowiadaniu Brakujący Element. Dlatego dowiecie się o Bazylim wielu ciekawych rzeczy, poznacie jego przemyślenia i w końcu dowiecie co nim kieruje, że dopuszcza się takich, a nie innych czynów
            Opowiadanie ruszy na jesień 2013, ale kilka fragmentów będziecie mieli szanse poczytać wcześniej.
            I właśnie teraz mam dla Was propozycję, a za razem konkurs! „Dzieje i kłamstwa Bazylego” to tytuł roboczy, a Wy możecie mi pomóc w wymyśleniu prawdziwego tytułu! Dlatego ślijcie swoje propozycje (ALE TYLKO JEDNĄ!), na mój adres mailowy: autorpir@gmail.com a propozycja, która najbardziej mi się spodoba, zostanie tytułem opowiadania, a ponadto, zwycięska osoba będzie mogła wymyślić swoją postać do tego opowiadania, a tym samym – spotkać się z Bazylim w wirtualnym świecie! Ciekawe, czyż nie? ;)
            Mam nadzieję, że macie w sobie dużo pomysłów! Konkurs trwa do końca maja, a więc do północy 31 maja.


            No, to tak Wam chciałem przypomnieć, abyście poczuli na sobie spojrzenie Bazylego. A żeby zachęcić Was jeszcze bardziej, poniżej wklejam jeden z fragmentów, które już napisałem. Nie jest on jakiś wielki ani specjalnie fajny, ale napisałem go jakoś niedawno i chciałem udowodnić, że pracuję już nad moim jesiennym planem :)



FRAGMENT
            Nigdy nie potrafiłem zapomnieć o jego oczach. Dlatego bolało mnie to, gdy nawiedzały mnie nocą w trakcie snów. Minęło tyle lat, a ja wciąż pamiętam to jak błyszczały, gdy się cieszył. Jak zachodziły mgłą, gdy myślał nad czymś intensywnie. Pamiętam ich wygląd o każdej porze dnia – od wczesnej pobudki, po męczący wieczór. Pamiętam jak wyglądały gdy były zaniepokojone, pamiętam gdy tryskały szczęściem.
            Jednak najlepiej pamiętałem to jak bardzo cieszyły się na mój widok. To była jednocześnie nagroda i przekleństwo, bo dawały nadzieję, która ginęła tak szybko jak płomień zdmuchnięty przez silny wiatr. Nie było momentu, w którym nie radowały się na mój widok. Bowiem ten błękit i brąz zawsze reagowały na mnie z ekscytacją, jakby pojawił się ktoś za kim tęskniły, kogo pragnęły i potrzebowały.
            To niestety były tylko oczy. Reszta za to nie pragnęła mnie tak bardzo jak te źrenice. Nie wiedziałem czemu tak się dzieje. Czy nie chcemy mieć tego co nam się podoba pod ręką? Mogłem zawsze być przy nim, wiedziałem to i czułem. Ale wtedy wzrok mijał mnie, zadając niematerialną ranę, i spoczywał na kobiecie.
            Frustrujące, zwłaszcza, że jedna z nich siedziała właśnie naprzeciw mnie w przedziale pociągu. O ile monotonny takt tworzony przez koła działał na mnie kojąco, o tyle widok blondynki przede mną sprawiał, że chciałem kogoś udusić. To nie była jej wina, gdy uśmiechała się do mnie uroczo, a ja potrafiłem jej odpowiedzieć jedynie obojętnym wzrokiem. To nie jej wina, że niezdarnie zaczynała ze mną rozmowę, a ja ją zbywałem półsłówkami, udając, że nie znam angielskiego. To w końcu nie była jej wina, że gdy wysiadała, poczuła się o wiele gorzej, a ja o wiele lepiej, bo zepsułem jej poczucie wartości. Byłem zły? Możliwe. Może zawsze była nieśmiała, a dzisiaj odważyła się do kogoś odezwać, a nieszczęśliwie trafiła na mnie – a ja? Nagrodziłem ją utratą wiary w siebie, przez co kilka razy się zastanowi nim do kogoś się odezwie. Może wróci do domu i zacznie płakać, bo znów jej próba otworzenia się na ludzi się nie powiodła?
            To nie była jej wina. Nie powinna się była martwić. Była po prostu następstwem wydarzeń, które niczym łańcuch u nogi, ciągnęły się za mną od momentu, gdy pierwszy spojrzałem te oczy, szczycące się heterochromią. Od tego momentu zostawiałem za sobą jedynie cierpienie, a ból w klatce piersiowej mnie nie opuszczał. Został moim wiecznym kompanem, cieniem, który nie zostawi mnie już nigdy, bo potrzebował mnie by istnieć. Ten ból to był pasożyt, och tak. Pasożyt. Żywił się moimi emocjami i uczuciami, zostawiając jedynie niesmakujące mu cynizm, egoizm i sadyzm.
            Pragnąłem lekarstwa. Pilnie. Bo inaczej czułem, że zwariuję. Jeżeli go wkrótce nie znajdę, oszaleję. Rzucę się z mostu, byle już tylko nic nie czuć. To antidotum musiało wypalić ze mnie tę truciznę, którą tak szczodrze plułem na innych, by zasmakowali choć części tego co ja czuję.
            A potem w moich wspomnieniach pojawia się grób z imieniem osoby, którą podświadomie, wbrew woli, uznałem za przyjaciela, i łagodnieję. Blondynka już nie jest takim wielkim źródłem bólu i nieprzyjemnych wspomnień. Pasożyt przestaje jeść, a nawet jeżeli chce, nie może zjeść tej przyjaźni, która, o Boże, która jednak coś dla mnie znaczyła!
            Musiałem naprawić siebie. Uciec z tamtego miejsca i zacząć od początku. Znaleźć coś innego do roboty, byle tylko zerwać się z łańcucha wspomnień i móc spojrzeć w przyszłość. Potrzebowałem tego, ta zmiana była potrzebna.
            Hm. Póki co jednak zostawałem starym, „dobrym” Bazylim.



            To taki krótki fragment wprowadzający. Podobał się? :)


            Ponadto zależy mi na tym, abyście mi pomogli w tworzeniu fabuły. Jestem ciekaw czego byście chcieli się dowiedzieć o Bazylim? Oczywiście nie wszystkie tajemnice zostaną wyjaśnione, a przynajmniej nie wprost, a więc będziecie musieli połączyć kilka elementów łamigłówek i otrzymać poprawny wynik. Czy Wam się uda? Wierzę, że tak, bo opowiadanie właśnie na tym będzie polegać – odnaleźć brakujące elementy całości postaci Bazylego.

            No dobrze, to tyle! Wszystkim maturzystom życzę powodzenia, a innym – miłego wolnego! ;) Dla chwili relaksu znajdźcie na Spotify soundtrack z Brakującego Elementu. Więcej szczegółów w dziale z muzyką.

            Do poczytania!


 

(yaoi, sportowe)
Kontynuacja "Brakującego Elementu". Siedem Cudów przestało istnieć, a nastąpiły czasy Elementaris. Jednak i ono się rozpada, gdy ich kapitan Cyrus musi z nagłych powodów opuścić drużynę. Teraz ktoś inny jest odpowiedzialny za utworzenie Nowego Elementaris, a tym samym - szuka nowych talentów.



 JUŻ WKRÓTCE - KONTYNUACJA BRAKUJĄCEGO ELEMENTU!
Więcej informacji - tutaj.

5 komentarzy:

  1. Ten fragment był intrygujący, a te oczy z pierwszego zdjęcia :O! Niesamowite :D Bardzo dobrym pomysłem było stworzenie opowiadania o Bazylim według mnie :D
    Pozdrawiam i życzę mnóstwo inspiracji! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej... Chciałam napisać wcześniej, ale jednak napiszę teraz. :) Opo BE było moim zdaniem bardzo fajne. Chciałabym zauważyć, że jest ono bardzo emocjonujące. Większość opowiadań jakie czytam są przewidywalne. Zaskoczył mnie fakt, że uśmierciłeś Marka. Ja na twoim miejscu uśmierciłabym Gabriela. :) Ale to, że Nat i Gabi nie są razem trochę mnie zdziwiło. Chociaż żaden związek nie trwa wiecznie :D Co do opo o Bazylim. Jest to bardzo interesująca propozycja. O tym bohaterze wiemy na tyle dużo aby powiedzieć, że jest on czarnym charakterem, ale za mało aby spisać na straty. Przez chwilę myślałam, że jest on psychicznie chory. Dlaczego? Bo ma obsesje na punkcie Gerarda... Kontynuacja BE jest moim zdaniem jak najbardziej wskazana, ale mam nadzieję, że już nikogo nie uśmiercisz i akcja będzie odrobinę bardziej dynamiczna.
    Życzę ci debiutu książkowego. :D Bardzo Fajnie piszesz.
    I niech moc będzie z tobą :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm, więc Bazyli ma jednak jakieś uczucia. Czy to tylko jeśli chodzi o Gerarda?

    OdpowiedzUsuń
  4. Drogi Autorze,
    mam pytanie, które męczy mnie już od jakiegoś czasu. Jakim cudem udaje się Tobie prowadzić kilka opowiadań na raz, snuć plany odnośnie kilku innych, cały czas wymyślać nowe rzeczy i tak zgrabnie łączyć wszystkie elementy razem i nie pogubić się przy tym ? Aaa i czy masz może ambicję,by kiedyś napisać jakąś książkę lub zbiór opowiadań i wydać to? Ogólnie chciałam tylko napisać, że bardzo podziwiam Twoją pracę i bardzo się cieszę, że jesteś z nami i piszesz takie opowiadania, przez które nie mogę spać w nocy ;)

    Nana

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo , ciekawy fragment tegoż opowiadania. Muszę powiedzieć, że ten fragment popycha mnie, żebym wymyślił to nazwe temu utworówi :) Bo zapowiada się, bardzo dobrze. :) I na pewno takie będzie.

    Życzę veny i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń