Opowiadanie inspirowane jest anime Kuroko no Basuke!

Wejść na bloga (Od 20.07.2012r.)

czwartek, 4 lipca 2013

Opowiadanie zakończone

 Opowiadanie "Brakujący Element" jest już zakończone i składa się z czterdziestu rozdziałów i epilogu.
Pod nagłówkiem znajduje się pasek menu, w którym znajdziecie wszystkie działy dla opowiadania.

Dziękuję wszystkim Czytelnikom za fantastyczna przygodę z koszykówką.
Do poczytania!

5 komentarzy:

  1. Do poczytania Autorze ; D
    Przygoda z tym opowiadaniem była niesamowita cieszę się , żę poświęcasz nam czas.

    OdpowiedzUsuń
  2. A co z rozdziałami bonusowymi, Autorze? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich brak rekompensuję kontynuacją :D
      http://opowiadanie-8-cud.blogspot.com/

      Usuń
  3. Witam :3
    Muszę przyznać, że nie wiem, co napisać. Ale takie dobre opowiadane z pewnością zasługuje na każde uznanie.
    Jestem zachwycona. Pomysłem, rozwinięciem, relacją pomiędzy bohaterami... Realizmem. Ale jednego nie jestem w stanie Ci wybaczyć, Silverze...
    JAK MOGŁEŚ UŚMIERCIĆ MARKA. Już odkładam na bok moje emocje, które wylewały się wraz ze łzami przez pół godziny, ale bohaterowie... Wszystko się rozpadło... Nie mogę tego przeżyć, mam moralnego kaca i chyba nie umiem sobie z tym poradzić.Tak samo dręczy mnie sprawa Bazylego. Co się z nim stało, co takiego robi? Może się zmienił?
    Przez cały czas miałam wrażenie, że stoję gdzieś obok i na to wszystko patrzę. To wydawało się takie bliskie, a jednocześnie przecież wiem, że nie działo się naprawdę... Dziwna sprawa. Kiedy kolejny raz odwiedzę Warszawę, nic nie będzie już takie samo. Tak myślę.
    Boję się kontynuacji i nawet nie wiem, czy zaczynać. Chyba najpierw muszę pogodzić się z tym, co czekało na mnie na końcu.
    *emocjonalnie wyczerpana*
    Dziękuję za te rozdziały. Lepiej nie mogłam spożytkować czasu przed maturą xD
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Opowiadanie jest naprawdę świetne! Bardzo mi się podobało i pozwoliło choć na trochę zapomnieć o rzeczach, o których teraz nie chcę za bardzo myśleć. Jest bardzo realne, nie przesadzone, a szkoła trochę przypominała mi moje liceum :D. Szczęśliwy numerek, konkursy piosenek itp. :). Ah, no i opowiadania z gatunku school life są chyba moimi ulubionymi. Absolutnie pokochałam postać Nataniela (w dodatku nosi on moje ulubione imię). Cały czas wydawał mi się taki uroczy i kochany, (również przez jego wygląd), a jego bezpośredniość i szczerość tylko dodawała mu uroku, bo choć cichy i zamyślony, wiedział, jak odpyskować. Szkoda, że nie znam nikogo takiego, bo chyba byśmy się dogadali (zapewniam, że dłuugo będę miała tę postać w mojej głowie. I chcę więcej opowiadań, w których Nataniel jest głównym bohaterem!) :). Poza tym bardzo lubię opowiadania, w których to główny bohater jest narratorem, bo to pozwala lepiej ''wczuć się'' w historię. Z racji tego, że jestem romantyczną duszą, lubię happy endy i te sprawy, zabrakło mi tu trochę tego romantyzmu, no ale to przecież kwestia gustu i upodobań ;). Trochę się zawiodłam, że związek Nata i Gabriela nie przetrwał, bo choć czułam od początku, że to się tak skończy (chociaż przyznam, że wiele razy rozczulałam się nad ich momentami ^^), to jednak gdzieś tam w środku miałam cichą nadzieję, że jednak wyniknie z tego coś większego. Ale domyślam się, że taki był Twój zamysł. Pokazać, że często nam się wydaje, że będziemy z kimś do końca życia, a później zauroczenie mija i trzeba się rozstać. Poza tym, oddaje to moim zdaniem prawdziwość tego opowiadania. Mam do Ciebie żal o uśmiercenie Marka :( Chociaż i tutaj rozumiem, jaki był zamysł. O mało co się nie popłakałam przy ostatnim rozdziale. A scena pogrzebu wywołała u mnie ciarki. Ah, no i świetne opisy meczy! Wbudzały we mnie dużo emocji, pomimo, że nigdy specjalnie nie interesowałam się sportem. I bardzo ucieszył mnie Azjatycki akcent w opowiadaniu, z racji, że bardzo interesuje mnie ten kontynent :). Bardzo polubiłam Aleksandra. Ciekawi mnie także, co się stało z Bazylim, bo chyba tak jak Marek wierzę, że każdy ma w sobie coś dobrego i potrafi się zmienić, a całe te zło musi mieć jakiś powód. Każda z postaci według mnie była barwna i charakterystyczna, nikt nie był nudny. Podobały mi się też ich oryginalne imiona.
    Może i nie do końca jestem zadowolona z zakończenia, bo chciałabym, żeby bohaterowie jednak byli razem, ale kiedy zakończenie jakiegoś opowiadania mi się nie podoba, wykorzystuję swoją wyobraźnię i w głowie tworze swoje własne, albo myślę o tym, jak mogłyby potoczyć się dalsze losy bohaterów :).
    Pomimo tego, opowiadanie jest super i z pewnością przeczytam je jeszcze raz! Dziękuję za nie i gratuluję świetnej pracy <3
    Oczywiście, z wielką przyjemnością przeczytam kontynuację :).

    OdpowiedzUsuń